Zapis windykacyjny zmienia proces dziedziczenia. Usuwa z niego istotną barierę. Bo do tej pory za pomocą testamentu nie można było bezpośrednio przekazać konkretnego składnika majątku konkretnej osobie - nie pozwalało na to prawo spadkowe. Nawet jeśli wskazaliśmy w testamencie, że mieszkanie ma przypaść naszej córce, a domek letniskowy pod Zakopanem synowi, to i tak spadkobiercy nabywali wspólnie wszystkie składniki majątku wchodzące do spadku, a udział każdego z nich w tym spadku był określony w formie ułamka (np. jedna druga majątku dla jednego dziecka i jedna druga dla drugiego - gdy małżonek spadkodawcy zmarł przed nim). Mało tego, aby stać się właścicielem majątku otrzymanego po zmarłym spadkobiercy, trzeba było przeprowadzić postępowanie sądowe o stwierdzenie nabycia spadku. A następnie dokonać tzw. podziału spadku (określić, komu przypadną na własność poszczególne składniki majątkowe). Takie postępowanie spadkowe może się ciągnąć latami.
Spadkobierca mógł wprawdzie dokonać tzw. zapisu zwykłego, ale jest to tylko zobowiązanie spadkobierców do wydania danej rzeczy wskazanej osobie. Nie jest więc tak, że ta rzecz trafiała bezpośrednio do tej osoby. I często na tym tle wybuchają spory, które kończą się procesami.
Zapis na pomoc spadkodawcom Zapis to zmieni. - Zapis testamentowy zmierza do uszanowania powszechnego przekonania ludzi, którzy sporządzają testamenty, że jeżeli zadysponują określonym przedmiotem ze swojego majątku, to będzie to skuteczne. Regulacje prawne, które obowiązują do dzisiaj, niestety, nie respektują tego w pełni i takie rozporządzenia są traktowane jako dotyczące części udziału. Powoduje to konieczność powoływania biegłych do oszacowania, jakiej procentowej wartości w stosunku do ogólnej masy spadku dotyczy rozporządzenie. A ono brzmi na przykład w ten sposób: synowi zapisuję 3 ha pola, położone - dajmy na to - pod takim a takim lasem, a córce zapisuję mercedesa. Taki zapis powoduje przedłużenie postępowania spadkowego, a także problemy prawne związane z oceną, czy jest to rozporządzenie testamentowe, czy jest to zapis testamentowy. Teraz będzie to uregulowane, będzie wiadomo, że jest to zapis, który ma ten skutek, że z chwilą śmierci testatora [tego, kto daje spadek] powoduje przejęcie konkretnego przedmiotu wymienionego w rozporządzeniu testamentowym przez konkretną osobę w nim wskazaną - tłumaczył w czasie prac w parlamencie nad zapisem windykacyjnym jeden z senatorów. - Zapis windykacyjny wzmacnia wolę testatora. Uwzględnia jego sugestie. Reguluje sprawy spadkowe zgodnie z interesem spadkodawców - zachwalali inni.
Dzięki nowym przepisom w testamencie sporządzonym w formie aktu notarialnego spadkodawca może postanowić, że konkretna osoba nabywa przedmiot zapisu z chwilą otwarcia spadku, czyli jego śmierci. Przedmiotem zapisu windykacyjnego mogą być rzeczy (choćby
samochód, motocykl,
jacht, szybowiec, księgozbiór, kolekcja białej broni, znaczków czy monet, dzieło sztuki),
nieruchomości (dom, mieszkanie, ziemia), prawa majątkowe, papiery wartościowe, przedsiębiorstwo lub gospodarstwo rolne.
Spadkodawca może skierować zapis windykacyjny nie tylko do członka najbliższej rodziny, ale też do osoby z dalszej rodziny, a nawet z nim niespokrewnionej.
Przedmiot zapisu windykacyjnego jest wyłączany z masy spadkowej. Pozostała część spadku nierozdysponowana w formie zapisu podlega jednak normalnemu podziałowi w ramach dziedziczenia. Co ważne, osoba, która przyjmie w zapisie np. mieszkanie, może nadal uczestniczyć w postępowaniu spadkowym dotyczącym pozostałej części majątku zmarłego. Jej udziały w tym dziedziczeniu nie są w żadnym stopniu ograniczone.
Przedmiot zapisu w chwili otwarcia spadku musi należeć do spadkodawcy. W nowelizacji kodeksu cywilnego napisano jasno: "Zapis windykacyjny jest bezskuteczny, jeżeli w chwili otwarcia spadku przedmiot zapisu nie należy do spadkodawcy albo spadkodawca jest zobowiązany do jego zbycia".
Zapis windykacyjny można odrzucić. To ważne, bo czasami przedmiot spadku obciążony jest długami. Brak oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu zapisu windykacyjnego w okresie sześciu miesięcy od chwili, gdy zapisobiorca dowie się o nim, powoduje, że jest on traktowany jako przyjęty. Jednakże gdy osoba wskazana przez testatora nie chce przyjąć zapisu (i go odrzuci) lub nie może być zapisobiorcą, bo np. nie dożyje otwarcia spadku lub okaże się niegodna zapisu, przekazywany w nim składnik majątku nie jest wyłączony z masy spadkowej. Inaczej mówiąc, przedmiot odrzuconego zapisu wchodzi do schedy spadkowej i podlega normalnemu dziedziczeniu.
- Zapis windykacyjny ma szczególne znaczenie dla przedsiębiorców - zachwalał niedawno minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. - O wprowadzenie takiego rozwiązania przedsiębiorcy zabiegali od lat - dodał. Chodzi o to, że zapis windykacyjny ułatwi przejęcie firmy po śmierci jej dotychczasowego właściciela. Jeśli zawczasu zadba on o sukcesję i wskaże swojego następcę (przekazując mu ją zapisem), firma będzie mogła przejść w nowe ręce bez zawirowań, sporów o władzę. To ważne, bo dziś trwające miesiącami, ba, nawet latami spory o majątek często wpędzają dobrze prosperujące firmy w tarapaty. Pracownicy nie dostają pensji, firmy nie rozliczają się z ZUS i fiskusem, nie płacą kontrahentom, załamuje się produkcja, tracą pozycję na rynku... A spadkobiercy kłócą się o to, kto ma dalej kierować rodzinnym biznesem. Zdarza się, że gdy wreszcie dochodzą do porozumienia, nie bardzo jest już czym kierować. To nie fikcja, w ten sposób "rozsypało się" wiele firm. - Często zdarzało się, że przez przedłużające się postępowanie spadkowe działalność firmy musiała być zawieszona lub całkowicie zlikwidowana - potwierdził minister sprawiedliwości. - Zapis poprawi bezpieczeństwo obrotu gospodarczego - przekonywał.
Uwaga! Zapis windykacyjny - powtórzmy to wyraźnie - może się pojawić jedynie w testamentach sporządzanych w formie aktu notarialnego. Chodzi o to, żeby zapis był precyzyjny i nie budził wątpliwości. Dzięki temu dziedziczenie może potwierdzić notariusz, nie trzeba iść do sądu (no, chyba że jest spór między spadkobiercami - w takim przypadku bez sądu się nie obejdzie).
Dzięki nowym przepisom spadkodawca może powołać wykonawcę testamentu. Do chwili przejęcia we władanie przedmiotu zapisu przez osobę, na rzecz której ów zapis ustanowiono, to właśnie wykonawca testamentu sprawuje nad nim zarząd. Nad przedmiotem zapisu windykacyjnego.
Zapis windykacyjny można uczynić na rzecz jednej lub kilku osób. Rozdysponowanie przez testatora znacznej części majątku w drodze zapisów windykacyjnych i wyłączenie w ten sposób tych przedmiotów ze spadku ograniczałoby jednak zakres odpowiedzialności za długi spadkowe spadkobierców przyjmujących spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Więcej długu przypadałoby wtedy na zwykłych spadkobierców. Dlatego nowe przepisy przewidują obciążenie odpowiedzialnością za długi spadkowe także osoby otrzymujące składniki majątku spadkodawcy w drodze zapisu windykacyjnego. Odpowiedzialność ta jest ograniczona do wartości otrzymanych przez takie osoby przedmiotów z zapisu według stanu i cen z chwili otwarcia spadku, czyli z chwili śmierci spadkodawcy.
Wartość zapisu jest też uwzględniana przy wyliczaniu zachowku. Zachowek zabezpiecza najbliższą rodzinę spadkodawcy (małżonek, dzieci, rodzice, wnuki) na wypadek, gdyby ten pominął ją w testamencie, a cały majątek zapisał komuś innemu. W takiej sytuacji rodzina może wystąpić do spadkobiercy o zapłatę kwoty, jaka by się jej należała, gdyby nie została odsunięta od dziedziczenia. Wysokość zachowku to dwie trzecie wartości udziału spadkowego, który przypadałby występującej o niego osobie przy dziedziczeniu ustawowym, jeśli jest ona małoletnia lub trwale niezdolna do pracy, i jedna druga wartości tego udziału w pozostałych wypadkach. Osoby, na których rzecz został uczyniony zapis windykacyjny, odpowiadają za zachowek względem osób do niego uprawnionych. Prawo do zachowku przedawnia się po pięciu latach.
Uwaga! Spadkodawca do śmierci może odwołać zapis albo sprzedać rzecz objętą zapisem.
Zapis windykacyjny występuje w prawie spadkowym wielu krajów, m.in. we Włoszech, Francji, w Belgii, Luksemburgu, Hiszpanii, Portugalii, Grecji czy Rumunii, także na Węgrzech i w Japonii.
Zapis i podatki Majątek przekazany zapisem podlega podatkowi od spadków i darowizn. Ale oczywiście korzysta też ze zwolnień i ulg w tym podatku. To oznacza, że majątek przejęty na podstawie zapisu windykacyjnego od najbliższej rodziny jest zwolniony z podatku od spadków i darowizn. W całości! Nawet jeśli ów zapis jest wart bajońskie sumy. Nie ma przy tym znaczenia, czy za jego pomocą przekazywane są pieniądze, ziemia, mieszkanie, pałac, samochód, kolekcja broni lub monet itp. Podatku nie ma i już. Jak przy zwykłych darowiznach czy dziedziczeniu. Najbliższa rodzina w podatku spadkowym to: małżonek, rodzice, dziadkowie, dzieci, wnuki, pasierbowie, ojczym, macocha, rodzeństwo.
Uwaga! Przekazany w zapisie windykacyjnym składnik majątku trzeba zgłosić w urzędzie skarbowym (chyba że jego wartość nie przekracza 9637 zł). Jest na to sześć miesięcy. Bez tego zwolnienia nie ma.
Majątek przejęty na podstawie zapisu przez osoby spoza kręgu najbliższej rodziny podlega natomiast opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn. Na takich samych zasadach jak zwykłe spadki i darowizny.
Wysokość podatku zależy od stopnia pokrewieństwa łączącego spadkobiercę ze spadkodawcą, w tym przypadku zapisobiercę z zapisodawcą. Jest tym wyższa, im pokrewieństwo jest dalsze, a najwięcej płacą osoby niespokrewnione. Są trzy kręgi dziedziczenia. W I grupie podatkowej mieszczą się spadki (zapisy) od teściowej, teścia, synowej i zięcia. A także od członka najbliższej (podatkowej) rodziny (choćby rodzica), gdy spadkobierca (zapisobierca) nie spełni wspomnianych warunków zwolnienia - czyli w ciągu pół roku nie zgłosi spadku w urzędzie skarbowym. II grupa - dalsza rodzina, m.in. ciotki i wujkowie. III grupa - osoby niespokrewnione.
Aby zapłacić podatek, trzeba złożyć zeznanie podatkowe. Jest na to specjalny formularz. Spadkobierca (zapisobierca) nie oblicza podatku sam. Po złożeniu formularza w urzędzie skarbowym (jest na to miesiąc od powstania obowiązku podatkowego, czyli np. od momentu przyjęcia spadku) czeka na decyzję fiskusa o wysokości podatku.
Nie trzeba składać zeznania, gdy wartość spadku (zapisu) otrzymanego od jednej osoby nie przekroczyła w ciągu pięciu lat kwoty wolnej od podatku. Bo podatek liczy się dopiero od nadwyżki spadku (zapisu) ponad kwotę wolną. Kwoty zależą od grupy podatkowej. W ramach I grupy podatkowej, np. od teściowej, można przyjąć bez podatku 9637 zł. Od nadwyżki płaci się podatek według specjalnej skali spadkowej. W II grupie kwota wolna to 7276 zł. W III - 4902 zł.
Choć dalsza rodzina nie może korzystać ze zwolnienia, to ma do dyspozycji specjalną ulgę mieszkaniową w podatku spadkowym. Z ulgi mogą korzystać osoby z I grupy podatkowej (np. od teściowej, synowa), a także dalsza rodzina mieszcząca się w II grupie podatkowej, a nawet osoby niespokrewnione ze spadkodawcą zaliczone do III grupy podatkowej. W II i III grupie ulga obejmuje
domy i
mieszkania nabyte w drodze spadków, zapisów czy poleceń testamentowych. Dodatkowo, gdy sprawa dotyczy III grupy - jeśli ma być ulga - trzeba jeszcze nad spadkodawcą (zapisodawcą) sprawować wcześniej opiekę przez co najmniej dwa lata od podpisania umowy w tej sprawie u notariusza.
A gra jest warta świeczki. Ulga obejmuje bowiem 110 m kw. powierzchni domu czy mieszkania. Jeśli dom bądź mieszkanie jest większe niż 110 m kw., opodatkowana jest nadwyżka ponad ten limit. Tylko nadwyżka. Ulga ma kilka warunków. Trzeba więc m.in. pamiętać, że osoba, która chce z niej skorzystać, nie może być właścicielem, a nawet najemcą innego lokalu mieszkalnego. Dotyczy to wszystkich spadkobierców, niezależnie od przynależności do grupy podatkowej.
Czekamy na darowizny Niestety w nieznaną przyszłość odsunęło się wejście w życie kolejnej ważnej zmiany zasad dziedziczenia. Przed wyborami parlament nie zdążył uchwalić ustawy wprowadzającej do polskiego prawa o dziedziczeniu darowizn na wypadek śmierci. Takie darowizny miały być uzupełnieniem dla zapisu windykacyjnego. Tu obdarowany jakimś składnikiem majątku stawałby się jego właścicielem w chwili śmierci darczyńcy. Darowiznę byłoby przy tym znacznie trudniej odwołać niż zapis, który można unieważnić w zasadzie w każdej chwili. Na razie darowizn na wypadek śmierci nie będzie. Ale prawnicy obiecują, że projekt wprowadzającej je ustawy będą "do bólu poprawiać". Będą się starali ponownie zainteresować nim parlament i pewnie w końcu ujrzy on światło dzienne.