Na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) możemy oszczędzać na starość od ośmiu lat. Ma to być trzeci filar naszej emerytury obok pierwszego (ZUS) i drugiego (
OFE). Zachętą jest zwolnienie z podatku dochodowego i
podatku Belki. Mimo to zaledwie niespełna 800 tys. osób zdecydowało się otworzyć takie konta. Zgromadziły na nich 2,9 mld zł.
UOKiK przyjrzał się umowom IKE prowadzonym przez siedem banków (m.in. Millennium,
BRE i PKO BP), pięciu ubezpieczycieli (m.in. PZU Życie, ING Życie), dziewięć towarzystw funduszy inwestycyjnych (m.in. Legg Masson, Skarbiec, Pioneer) i trzy
domy maklerskie (m.in. BZ WBK).
W sumie urząd sprawdził 115 umów stosowanych przez 25 instytucji. Zakwestionował praktyki 16 z nich. W 13 wszczął postępowanie, w kolejce czeka następnych osiem. Aż 17 klauzul w umowach uznał za niedozwolone. - Bardzo nas martwi ta sytuacja - mówi Dorota Grudzień-Barbachowska, dyrektor delegatury UOKiK w
Warszawie.
Instytucje utrudniały m.in. wypłatę zgromadzonych środków po śmierci właściciela rachunku. Uzależniały ją od spełnienia dodatkowych warunków. Chodziło np. o uwierzytelnienia aktu zgonu przez polską ambasadę. Urząd zwrócił też uwagę na brak w umowach informacji o możliwym odszkodowaniu za ewentualne błędy instytucji finansowej.
Wątpliwości budziły też działania ubezpieczycieli. Przyjmując wpłaty na IKE, zostawiali sobie możliwość przekazywania części pieniędzy na ochronę ubezpieczeniową, choć zgodnie z prawem nie mogą tego robić. Również przy wypłacie pieniędzy zastrzegali możliwość obniżenia sumy ubezpieczenia o wysokość wypłaconych pieniędzy z części inwestycyjnej.
Biura maklerskie zastrzegały w umowach, że w razie wypłaty zgromadzonych pieniędzy w ratach same będą rozstrzygały, jakie akcje czy certyfikaty będą sprzedawały najpierw. Według urzędu klient ma prawo sam wybierać, w jakiej kolejności je sprzeda.