Ostatnio jechałem z taksówkarzem, który dosłownie błagał mnie, bym zapłacił za kurs gotówką, zamiast kartą. Bo przyjęcie płatności plastikiem kosztuje go ekstra kilka procent prowizji dla banku, organizacji płatniczej i pośredników. Na pewno też mieliście takie przygody i zastanawialiście się, czy ten
sprzedawca rzeczywiście aż tak dużo płaci za to, że przyjmie od was płatność kartą? A może narzeka tak trochę dla zasady, bo woli mieć pieniądze natychmiast, a nie za kilkanaście dni, kiedy rozliczy się z bankiem?
Ile tak naprawdę kosztuje
sprzedawcę to, że zamiast gotówki wyciągniecie przy kasie plastik? Pan Kamil prowadzi niewielki sklep spożywczy. Ma podpisaną umowę z firmą Elavon, która dostarczyła mu terminal do przyjmowania płatności kartami. Ostatnio pan Kamil podsumował swoje miesięczne koszty wynikające z tego, że pozwala klientom płacić za zakupy bezgotówkowo. Bezgotówkowo przeprowadził 187 transakcji o różnej wartości - niektóre po kilka złotych, inne po kilkadziesiąt. W sumie zapłacił firmie Elavon - a za jej pośrednictwem także bankom, organizacjom Visa i MasterCard - 220 zł. Średnio każda transakcja kartą kosztowała go więc 1,18 zł. No to już wiemy, dlaczego w sklepach na porządku dziennym są wywieszki typu: "płatność kartą od 20 zł". Po prostu przy mniejszych transakcjach prowizje kartowe zżerają
handlowcom cały zysk.
Pan Kamil wyjął papiery i pokazuje: opłata systemowa 10 zł miesięcznie, dzierżawa terminalu 92 zł miesięcznie (z VAT), prowizja kwotowa za każdą transakcję 0,13 zł, prowizja procentowa za transakcję - średnio 1,79 proc. od jej wartości. Poprosiłem pana Kamila, by podał konkretny przykład. Podobno najwięcej awantur z klientami jest o papierosy - klient chce zapłacić kartą, pan Kamil próbuje skłonić go, by jednak wyjął gotówkę. Np. klient chce kupić niebieskie LM. Pan Kamil bierze je z hurtowni po 10,77 zł (z VAT); sprzedaje po 11,60 zł (w tym VAT). Jego zysk netto - 0,83 zł. Jeśli klient chce zapłacić kartą, to od samej transakcji Elavon naliczy mu 0,13 zł opłaty stałej, 0,21 zł opłaty zmiennej (1,79 proc. wartości transakcji). Dodatkowo trzeba liczyć, że na tę transakcję przypada jeszcze 0,05 zł opłaty systemowej i 0,45 zł za dzierżawę terminalu. W sumie: 0,84 zł. Opłaty za przyjmowanie kart zjadły panu Kamilowi całą marżę, a na sprzedaży papierosów nie zarobił dla siebie ani grosza. Zarobiły banki i pośrednicy.
Weźmy większą transakcję - piwo Tyskie w butelce i doładowanie
Orange za 25 zł. Piwo pan Kamil kupuje w hurtowni po 1,70 zł plus VAT, czyli razem płaci 2,09 zł. U niego w sklepie to samo piwo stoi na półce po 2,65 zł (w tym 50 gr to VAT). Zysk netto naszego sklepikarza na butelce Tyskiego to 0,45 zł. Z doładowania pan Kamil ma prowizję 6 proc. liczoną od sprzedaży netto - czyli 1,22 zł przy kwocie 25 zł. Do pana Kamila przychodzi klient i kupuje dwie zgrzewki Tyskiego oraz doładowanie. W sumie płaci przy kasie 46,2 zł. Ale pan Kamil nie zarobi na tym 4,82 zł, tylko mniej, bo klient wyjął z kieszeni kartę płatniczą. Od tej konkretnej transakcji Elavon naliczy 0,13 zł opłaty stałej oraz 0,83 zł prowizji od wartości transakcji (1,79 proc.). Dodatkowo na tę transakcję przypada jeszcze 0,05 zł opłaty systemowej i 0,45 zł za dzierżawę terminalu. W sumie pan Kamil odprowadzi do Elavonu 1,46 zł prowizji. Nasz sklepikarz odda więc za to, że przyjął kartę, jedną trzecią swojej marży, którą podliczyliśmy na 4,82 zł. Na czysto zostanie mu 3,36 zł.
Pan Sebastian, inny właściciel małej firmy, powiedział mi, jak opłaty za przyjmowanie kart wyglądają w Hiszpanii, gdzie terminale są właściwie w każdym sklepie, podczas gdy u nas - tylko w 18-25 proc. punktów handlowych. Taki sklep w Hiszpanii nie płaci ani za dostęp do systemu, ani żadnego miesięcznego czynszu za terminal, ani opłaty stałej od każdej transakcji. Struktura opłat jest prosta jak drut - 1-1,5 proc. prowizji od każdej transakcji. Gdyby takie same opłaty występowały w Polsce, to od klienta, który kupił dwie zgrzewki Tyskiego i doładowanie w sumie za 46,2 zł, pan Kamil zapłaciłby 0,46-0,69 zł (w zależności od tego, jaką stawkę by wynegocjował). O ponad połowę mniej niż płaci w rzeczywistości. Na czysto zostałoby mu co najmniej 4,13 zł.