W porównaniu z trzecim kwartałem 2011 r. japońska gospodarka skurczyła się o 0,6 proc.
W minionym roku
Japonia musiała zmagać się z całą serią złych wiadomości. W marcu wyspy nawiedziło trzęsienie ziemi i tsunami, które spowodowały m.in. awarię elektrowni atomowej w Fukushimie. Jesienne powodzie w Tajlandii uderzyły w producentów samochodów i sprzętu elektronicznego, których fabryki musiały przerwać pracę. Z powodu kryzysu zadłużenia w strefie euro bardzo silnie umocnił się jen, który posłużył inwestorom jako bezpieczna waluta. Od kwietnia zeszłego roku jen zyskał w stosunku do dolara ponad 7 proc. Ucierpiał na tym japoński
eksport.
- Gospodarka spowalnia zdecydowanie bardziej, niż się spodziewano - skomentował Martin Schulz z Fujitsu Research Institute w rozmowie z BBC. - Spowolnienie eksportu odbija się na kondycji przemysłu.
- Eksport spadł wyraźnie z powodu potrójnego szoku ze strony pogrążonej w kryzysie Europy, mocnego jena i powodzi w Tajlandii - dodał w rozmowie z brytyjskim serwisem Hiroaki Muto z Sumimoto Mitsui Asset Management. - Niestety w tej kwestii nie możemy być optymistami. Azjatyckie gospodarki spowalniają, a
USA potrzebują czasu, aby się odrodzić.
Japoński
bank centralny ma niewielkie pole manewru, aby ożywić gospodarkę. W zeszłym roku próbował kilkakrotnie obniżyć wartość jena za pomocą interwencji na rynku walutowym, jednak bez wyraźnego efektu. Stopy procentowe utrzymywane są od dłuższego czasu na poziomie 0-0,1 proc.