Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polisy na życie wykupuje się na lata, dlatego przed zawarciem umowy z ubezpieczycielem najpierw musisz sobie odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań. Po pierwsze, ile jesteś w stanie odkładać pieniędzy rocznie. Weź przy tym pod uwagę, że jest to inwestycja przynajmniej na kilka następnych lat. Po drugie, na jaką sumę chcesz ubezpieczyć siebie. I ostatnie, jakie opcje dodatkowe mogą ci się przydać. Dopiero, kiedy odpowiemy sobie na te pytania, możemy zacząć przedzierać się przez gąszcz ofert firm ubezpieczeniowych.
Ubezpieczenie na życie w najprostszej formie (tzw. terminowe ubezpieczenie na życie) to zabezpieczenie dla naszych bliskich na wypadek naszej śmierci, śmiertelnej choroby czy nieszczęśliwego wypadku. Co miesiąc lub np. co kwartał wpłacamy regularnie na konto ubezpieczyciela składkę. Jeśli coś pójdzie nie tak, wskazane w umowie osoby - tzw. uposażeni - otrzymają od firmy ubezpieczeniowej z góry ustalone odszkodowanie - tzw. sumę ubezpieczeniową (może być wielokrotnością wpłaconych składek).
Jeśli doznaliśmy trwałego uszczerbku na zdrowiu, również otrzymamy odszkodowanie. Pieniądze z ubezpieczenia pozwolą spłacić na przykład zaciągnięty w banku kredyt bądź też przetrwać najcięższe chwile pozostałym członkom rodziny. Co ważne, firma ubezpieczeniowa wypłaci świadczenie, nawet jeśli zdarzenie losowe nastąpi już kilka dni po zawarciu umowy i wpłaceniu pierwszej składki.
Takie najprostsze polisy na życie cieszą się dużym wzięciem w USA. W Polsce zainteresowanie nimi jest mniejsze, choć wielu Polaków może nawet nie wiedzieć, że ma taką polisę. Mogli ją otrzymać, otwierając konto bankowe, otrzymując kartę kredytową czy biorąc kredyt. Taka "przypadkowa" polisa charakteryzuje się z reguły niską sumą ubezpieczeniową. Oznacza to, że w razie wypadku nasi bliscy na wiele nie będą mogli liczyć.
Takie polisy zawierane są na określony z góry czas. Jeśli ten okres przeżyjemy w spokoju i nic nam się nie stanie, umowa rozwiązuje się i nie dostajemy z niej ani grosza. Dlatego to najtańszy rodzaj polis na życie. Ubezpieczenie możemy mieć już za 30-60 zł miesięcznie przy ubezpieczeniu na 100 tys. zł.
Jeśli chcemy zabezpieczyć finansowo najbliższych na wypadek naszej śmierci, a w przypadku dożycia określonego wieku otrzymać - oprócz emerytury wypłacanej przez ZUS czy otwarte fundusze emerytalne - dodatkowy zastrzyk gotówki, możemy skorzystać z tzw. polisy na życie i dożycie. Wpłacana przez nas składka zostanie podzielona mniej więcej po równo na część ochronną i inwestycyjną.
Dzięki pierwszej - w razie śmierci - rodzina dostanie odszkodowanie. Druga zaś pozwala zgromadzić oszczędności, które będą wypłacane po dożyciu do określonego wieku. Dlatego ten rodzaj polis zawierany jest zwykle do 60. lub 65. roku życia. To dobra oferta dla osób, które chcą zabezpieczyć swoich bliskich, a jednocześnie odkładać dodatkowo na przyszłą emeryturę.
Dużym plusem takiego rozwiązania (zwłaszcza dla tych, którzy mocno odczuli skutki minionego kryzysu finansowego) jest to, że całe ryzyko inwestycyjne bierze na siebie ubezpieczyciel. Zwykle gwarantuje przynajmniej 2-proc. roczną stopę zwrotu. Jeśli wynik będzie lepszy, klient dostanie dodatkową tzw. premię nadzwyczajną.
Uwaga! Dotyczy to jednak tylko części oszczędnościowej polisy. Reszta składki idzie na pokrycie ryzyka na wypadek naszej śmierci. Dlatego takich polis nie można traktować jako sposobu na pomnażanie swoich oszczędności. Z reguły na starość dostaniemy z nich niewiele więcej, niż wpłaciliśmy. Przy krótkim okresie oszczędzania może to być nawet jeszcze mniej. Nie może być inaczej, skoro istnieje możliwość, że ubezpieczyciel w miesiąc od wpłacenia przez nas pierwszej składki będzie musiał wypłacić naszej rodzinie 100 tys. zł. A tak może być w przypadku naszej śmierci. I towarzystwo ubezpieczeniowe musi się na taką okazję zabezpieczyć.
Dla tych, którzy chcą, żeby ubezpieczyciel skupił się głównie na inwestowaniu powierzonych mu pieniędzy, towarzystwa przygotowały polisy z funduszem kapitałowym. Firmy zazwyczaj oferują je w postaci polis ze składką jednorazową, często we współpracy z bankami. Sami określamy tu, jaką część składki przeznaczamy na ochronę życia (z reguły jest ona marginalna), a jaką na inwestycje we wskazany fundusz. Trzeba jednak podkreślić, że nim dojdzie do podziału składki na te dwie części, towarzystwo pobiera z niej różne opłaty.
Sami wybieramy, w jaki fundusz mają być inwestowane nasze pieniądze: akcyjny, obligacyjny, zrównoważony czy jakiś inny. Wszystko zależy od tego, ile możemy zaryzykować i jakich zysków oczekujemy. Zazwyczaj ubezpieczyciel proponuje kilka różnych - pieniądze można podzielić np. na dwie lub trzy części i zdecydować się na dwa czy trzy różne fundusze (zwiększa to bezpieczeństwo inwestycji, gdyż rozprasza ryzyko). W trakcie umowy fundusz można zmienić, zwykle raz w roku za darmo.
Musimy pamiętać, że do momentu przejścia na emeryturę nie będziemy wiedzieli, ile tak naprawdę dostaniemy, bo towarzystwa nie gwarantują kwoty, jaką otrzymamy. Zyski z polisy zależą od tego, ile zarobią wybrane przez nas fundusze. Warto sprawdzić, jakie wyniki miał dany fundusz w ostatnim czasie. Liczy się też, czy jest on zarządzany przez towarzystwo ubezpieczeniowe, czy przez firmę zewnętrzną. W drugim przypadku opłaty za zarządzanie pobiorą i ubezpieczyciel, i firma zewnętrzna. Koniecznie należy zapytać agenta, ile wynoszą owe opłaty. Te powyżej 3 proc. należą do najwyższych.
Ważną zaletą polis inwestycyjnych jest to, że w przypadku naszej śmierci pieniądze zgromadzone na koncie ubezpieczeniowym trafiają do osoby wskazanej w umowie bez konieczności przeprowadzania postępowania spadkowego, a wartość polisy powiększona zostanie o określony w umowie procent lub też sumę wpłaconych składek. Część oszczędności nie podlega też zajęciu przez komornika.
Możemy też przystąpić do grupowego ubezpieczenia na życie. Możemy to zrobić w naszym miejscu pracy, o ile pracodawca umożliwia takie rozwiązanie swoim pracownikom.
Taka polisa chroni nas zazwyczaj w przypadku nieszczęśliwego wypadku, poważnej choroby, pobytu w szpitalu czy urodzeniu dziecka. Plusem jest niska składka. Koszty takiego ubezpieczenia to zazwyczaj ok. 50 zł miesięcznie. Często całość lub przynajmniej część składki opłaca pracodawca. Nie musimy też przechodzić przez gehennę formalności u ubezpieczyciela. Wystarczy podpisać deklarację przystąpienia do ubezpieczenia. Badania medyczne nie są wymagane.
Uwaga! Gdy utracimy pracę, zostaniemy pozbawieni ubezpieczenia, bo grupówki mogą obejmować tylko pracowników. Nie jest to też oferta dla osób, które chcą dopasować polisę do swoich potrzeb. Grupowe ubezpieczenia na życie to gotowe rozwiązanie, którego warunków nie możemy negocjować.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

finanse(małpa)wyborcza.biz

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków