Sytuacja na rynku reklamy finansowej z roku na rok staje się coraz lepsza, przynajmniej statystycznie. W 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego interweniowała tylko 12 razy w sytuacji, kiedy uznała, że reklama produktu finansowego mogła z różnych powodów wprowadzać klientów w błąd. - To o połowę mniej niż w 2008 r. Najwięcej zastrzeżeń do treści reklam dotyczyło produktów bankowych i inwestycyjnych - przyznaje Iwona Torzewska, szefowa departamentu ochrony klienta w KNF.
Czy jest się z czego cieszyć? Spadek liczby rażących naruszeń dobrego smaku w reklamie, kiedy była potrzebna interwencja KNF, trudno oceniać tylko na podstawie danych statystycznych. Warto przypomnieć, że w 2008 r. roku (kiedy interwencji KNF było więcej) instytucje finansowe na potęgę sprzedawały produkty, często posiłkując się reklamą. W pierwszej połowie roku trwała intensywna kampania promująca kredyty hipoteczne. W drugiej połowie przyszedł kryzys, który uderzył m.in. w płynność banków. Banki poszły na zaciętą wojnę depozytową, w której bronią były nie tylko coraz wyższe procenty na lokatach, lecz również reklama. Spadek liczby interwencji KNF można więc przypisać nie tylko "cywilizowaniu" się reklamy finansowej, ale też cięciom budżetów reklamowych w trudnym dla rynku 2009 r.
Jakie reklamy najbardziej podpadły KNF? Komisja pokazuje np. list prezesa jednego z otwartych funduszy emerytalnych, w którym chwali się, że w 2009 r. osiągnął dobre wyniki inwestycyjne. Na tle pięciu innych
OFE przedstawionych w liście osiągnięte wyniki rzeczywiście były najlepsze. Prezes "zapomniał" jednak pokazać wyniki wszystkich OFE i wspomnieć o czterech innych funduszach emerytalnych, które w tym czasie zarobiły więcej.
Inny przykład. Firma ubezpieczeniowa w reklamie prasowej przedstawiła warunki ubezpieczenia Chryslera Gran Voyagera w wersji limitowanej. Z reklamy wynikało, że pakiet OC/AC kosztowałby 2742 zł. Przy reklamowanej cenie nie było jednak informacji o tym, dla jakiego klienta jest to oferta. W rzeczywistości była to cena dla mężczyzny w wieku 35 lat mieszkającego we
Wrocławiu, mającego prawo jazdy od 10 lat, parkującego
samochód w garażu. Deklarowany roczny przebieg to 10-15 tys. km. Cena ubezpieczenia uwzględniała też 30-proc. udział w szkodzie wypadkowej (to nie wszystkie warunki). Ile zapłaciłby inny klient? Gdyby np. nie korzystał z udziału własnego w szkodzie, przebieg byłby dwa razy większy, a zamiast w garażu parkowałby na ulicy, składka za pakiet wyniosłaby 8221 zł.
KNF przyznaje, że szuka różnych sposób na to, by Polacy bardziej świadomie wybierali produkty finansowe i z nich korzystali. Smutna rzeczywistość jest jednak taka, że niewiele osób czyta umowy produktów, które kupuje. - W naszych działaniach fundamentalne znaczenie mają rozwiązania systemowe kierowane do instytucji finansowych, ale oprócz tego prowadzimy akcje edukacyjne wśród nauczycieli, rzeczników konsumenta czy prawników. Dotychczas przeszkoliliśmy już 2,5 tys. osób - mówi Adam Płociński odpowiedzialny w KNF za politykę rozwoju rynku finansowego.
Wśród pomysłów KNF znalazł się taki, żeby umowy produktów finansowych opatrzone były swego rodzaju spisem treści. Dzięki temu klienci mogliby zapoznać się przynajmniej z najważniejszymi zapisami umowy.