Reklamy z Gerardem Depardieu połączone z promocją polegającą na przekazywaniu każdemu nowemu klientowi 100 zł w prezencie była wiosennym przebojem na reklamowym rynku. W pierwszych tygodniach trwania kampanii bank zakładał po 5 tys. kont dziennie. Wyniki były tak dobre, że akcja, która pierwotnie miała się zakończyć z końcem kwietnia została przedłużona o miesiąc.
We wtorek bank podał wyniki trzymiesięcznej promocji. W sumie klienci założyli 144 tys. nowych kont, co oznacza, że na premie dla nich bank wyda ponad 14 mln zł. - W ostatnim dniu kampanii, najlepszym od początku jej trwania, założyliśmy prawie 7 tys. kont. W niektórych momentach w BZ WBK zakładano połowę wszystkich nowych kont na rynku - chwalił się na konferencji prasowej w Madrycie Marcin Pawłowski z BZ WBK.
Te 144 tys. nowych kont to sporo, bo w trzech miesiącach poprzedzających kampanię z Depardieu bank założył ok. 50 tys. nowych kont. Udało się więc potroić "normalną" sprzedaż. Dwa miesiące po starcie kampanii z Depardieu pomysł BZ WBK skopiował
Alior Bank, który za otwarcie konta płaci od 200 do 500 zł (przy swoim starcie Alior płacił za otwarcie rachunku 50 zł).
W BZ WBK nie ukrywają, że większość klientów przyszła do banku zwabiona stówką w prezencie, a nie wyjątkową ofertą banku. W badaniach klientów 46 proc. osób stwierdziło, że z reklamy najbardziej zapamiętało 100 zł obiecywane przez Gerarda Depardieu, a tylko 17 proc. wymieniło atrakcyjne warunki konta. Jednak Marcin Pawłowski podkreśla, że nowi klienci, choć zwabieni premią, dają szansę na to, że bank będzie na nich sowicie zarabiał.
- 70 proc. posiadaczy nowych kont przelewa na nie więcej, niż tysiąc złotych, który jest minimalnym progiem, by nie płacić za rachunek, 95 proc. osób uruchomiło dostęp do konta przez internet, zaś średni miesięczny wpływ na konto wszystkich nowych klientów wynosi 4000 zł. To oznacza, że do banku nie przyszły osoby chcące tylko wziąć premię i zamknąć rachunek - powiedział Pawłowski. I zapowiedział, że 30 proc. klientów, którzy przelali do banku tylko wymagany tysiąc złotych, znajdzie się "pod specjalnym nadzorem". To oznacza, że bank będzie chciał ich przekonać, by stali się aktywnymi klientami. Pawłowski nie ujawnił w jaki sposób chce to osiągnąć.
Według przedstawicieli BZ WBK spektakularna akcja skierowana do nowych klientów nie osłabiła w dużym stopniu lokalności dotychczasowych klientów, których bank nie rozpieszczał w taki sposób. - Dostaliśmy tylko 112 reklamacji. Klienci nie powinni czuć się pokrzywdzeni, bo wcześniej również organizowaliśmy różne promocje, z pakietem korzyści nawet atrakcyjniejszym, niż 100 zł oferowane ostatnio - bronił się Pawłowski.
BZ WBK zapowiada kolejne tego typu akcje. - Badamy możliwość wykorzystania kolejnych światowych gwiazd w naszych reklamach - powiedział Piotr Gajdziński, rzecznik banku. Nie chciał ujawnić kiedy bank przewiduje kolejną kampanię i kto będzie jej gwiazdą. BZ WBK prowadzi obecnie ok. 1,8 mln kont osobistych i ma 1,7 mln klientów, co daje mu czwarte miejsce na rynku.