Masz problem z bankiem? Napisz do nas finanse@wyborcza.biz
Z opublikowanych w zeszłym tygodniu danych Narodowego Banku Polskiego o
podaży pieniądza wynika, że od stycznia do czerwca polskie rodziny dorzuciły do bankowych skarbców 15 mld zł nowych oszczędności. Z tego z grubsza 5-6 mld zł to odsetki od już ulokowanych pieniędzy, a reszta - nowe depozyty. W przypadku przedsiębiorstw wzrost depozytów jest dużo mniejszy - wynosi tylko 3 mld zł w ciągu sześciu miesięcy. Pod koniec czerwca 2010 r. osoby fizyczne trzymały w bankach 399 mld zł, zaś firmy - 168 mld zł.
Wzrost depozytów w pierwszym półroczu 2010 r. zarówno w przypadku firm, jak i osób prywatnych jest znacznie skromniejszy niż w drugiej połowie zeszłego roku - wtedy wzrost depozytów polskich rodzin sięgnął 18 mld zł, zaś lokaty firm wzrosły o 16 mld zł. Tyle że wówczas banki oferowały za depozyty znacznie lepsze oprocentowanie, zaś firmy blokowały jeszcze inwestycje, obawiając się kolejnej fali kryzysu finansowego.
W pierwszej połowie 2010 r. dwukrotnie szybciej od depozytów rosła wartość naszego zadłużenia w bankach. Od stycznia do czerwca wzrosło ono o 40 mld zł. Część z tej kwoty to wyższe odsetki od
kredytów walutowych wynikające z niekorzystnych różnic kursowych (głównie wzrost ceny franka szwajcarskiego), ale gros to nowe kredyty. Były one udzielane, co ciekawe, głównie osobom fizycznym. Ich zadłużenie w bankach wzrosło w pierwszym półroczu z 420 do 460 mld zł. Kredyty firmowe niemal się nie zmieniły - ich saldo nadal wynosi ok. 220 mld zł. Ale i tu jest poprawa, bo w drugim półroczu zeszłego roku zadłużenie firm w bankach spadło o 12 mld zł.