Na pierwszy rzut oka na zagraniczny wyjazd najwygodniejszy jest pieniądz plastikowy. Nie trzeba się zastanawiać, ile wymienić gotówki w kantorze, i na miejscu denerwować się, czy starczy nam miejscowej waluty. Przywieziemy jej za mało - błąd, będzie trzeba odmawiać sobie przyjemności. Weźmiemy za dużo, to zostaną nam bezwartościowe w Polsce banknoty lub, co gorsza, bilon, który kantory niechętnie wymieniają na złote.
W Europie, Ameryce Północnej, ale też w krajach nastawionych na turystów, np. Egipcie, Turcji czy Tajlandii, z płaceniem kartą w sklepach, restauracjach czy z wypłatą pieniędzy z bankomatów nie powinieneś mieć problemów. Ale nawet w niektórych krajach zachodnich, np. w Niemczech i Danii, są miejsca, w których płatności kartami oparte są na lokalnych systemach. Wówczas, nie mając karty wydanej przez niemiecki bank, możemy mieć kłopot z płatnością bezgotówkową, chociaż na szczęście zdarza się to rzadko.
1. Karta wypukła lepsza od płaskiej Jeśli nie jedziesz na bezludną wyspę, obok kąpielówek czy kremu do opalania śmiało spakuj też kartę płatniczą, a najlepiej dwie - debetową i kredytową. Dlaczego dwie? Kartą debetową będziesz mógł zapłacić tylko wtedy, jeśli hotel czy sklep, w którym płacisz, będzie miał bezpośrednie połączenie z twoim bankiem. Karta kredytowa przyda się, jeśli w danym momencie nie ma kontaktu online.
Ale uwaga: zwróć uwagę na to, czy twoja karta kredytowa jest wypukła, czy płaska. Banki wydają też płaskie kredytówki, które - jeśli chcemy nią zapłacić - zachowują się jak karty debetowe. Nie zawsze i nie wszędzie więc taka płaska kredytówka się przyda. Jak odróżnić karty wypukłe od płaskich? Po pierwsze, po druku danych na karcie - na kartach wypukłych dane są wytłoczone, a nie tylko nadrukowane. Druga różnica to limit wydatków na karcie. Płaskie kredytówki zwykle mają niskie limity. Po trzecie, karty płaskie mają nadruk "electronic", świadczący o tym, że każda transakcja wymaga połączenia z bankiem.
2. Sprawdź walutę karty Płacenie bezgotówkowe oczywiście kosztuje. Tak samo jak kantor zarabia na różnicy między kursem kupna i sprzedaży, tak i banki chcą zarabiać na przeliczeniach walut w ramach transakcji kartą. To, ile zapłacisz, zależy m.in. od tego, w jakiej walucie rozliczana jest twoja karta, czy bank pobiera dodatkową prowizję za przewalutowanie, jak często wypłacasz gotówkę z bankomatu, w którym kraju używasz karty oraz - rzecz jasna - od aktualnych kursów walut.
Każda karta (debetowa i kredytowa) jest rozliczana w określonej walucie, najczęściej w euro lub dolarach. Oznacza to, że jeżeli płacisz kartą rozliczaną w euro w którymś z krajów Eurolandu, kwota transakcji zostanie od razu przeliczona na złote po kursie twojego banku. Jeśli taką kartą zapłaciłbyś np. w Egipcie, najpierw płatność zostanie przewalutowana z funtów egipskich na euro (po kursie organizacji płatniczej - Visy lub MasterCarda), a dopiero następnie z euro na złote (po kursie banku).
Jeszcze kilka lat temu obowiązywała zasada, że karty Visa rozliczane są w dolarach, a plastiki MasterCarda - w euro. Więcej mogło kosztować płacenie kartą Visa w strefie euro, bo po drodze waluta zmieniała się dwa razy (z euro na dolary i z dolarów na złote), a na każdym przewalutowaniu zarabiają organizacja płatnicza i bank. Z kolei Visę opłacało się zabrać w podróż po Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj taki prosty podział nie istnieje. Każdy bank sam ustala swoje reguły.
Większość banków przyjęła jako walutę rozliczeniową euro. W banku BPH obowiązuje historyczny podział (Visa - dolar, MasterCard - euro), podobnie jest w Raiffeisen Banku, ale tylko w przypadku kart kredytowych, bo debetowe rozliczane są w dolarach. W Pekao płatności kartami kredytowymi przeliczane są bezpośrednio na złote, jeśli walutę, w której dokonano transakcji, bank ma w ofercie (można ją w banku kupić). A jeśli nie, bank korzysta z pomocy organizacji płatniczej, która przeliczy płatność na dolary, a potem na złote. W Getin Noble Banku czy Polbanku jest z kolei tak, że transakcje w walucie obcej przeliczane są od razu na złote bezpośrednio przez organizację Visa, bez potrzeby posiłkowania się euro lub dolarem.
Alior Bank bezpośrednio na złote (a więc z jednym przewalutowaniem) przeliczy transakcje wykonane w euro, dolarach lub funtach brytyjskich. Jeśli waluta będzie inna, transakcja przejdzie jeszcze przez dolara. PKO, oprócz tych czterech walut, przelicza bezpośrednio na złote jeszcze siedem innych walut. Ale klientów Millennium, którzy płacą kartami MasterCarda w walucie innej niż euro, czekają aż trzy przewalutowania! Najpierw na dolary, potem na euro i na końcu na złote.
3. Rachunek za kolację Jaki wpływ mają przeliczenia walut na ostateczny koszt transakcji? Wyobraźmy sobie, że siedzimy w hiszpańskiej restauracji, a kelner przyniósł nam właśnie rachunek za kolację: 100 euro. Płacimy kartą. Najpierw Deutsche Banku PBC, która rozliczana jest w euro, potem kartą Raiffeisen Banku, rozliczaną w dolarach (ten ostatni dodatkowo pobiera 3-proc. prowizję).
Wyliczenia dla karty DB PBC są proste. Kwotę 100 euro bank przeliczy na złote po kursie sprzedaży. Jeżeli do rozliczenia transakcji doszłoby 15 lipca (wtedy kurs wynosił 4,1898 zł), rachunek klienta obciążony zostałby na dokładnie 418,98 zł.
A teraz Raiffeisen. Kwota 100 euro najpierw zostanie powiększona o 3 proc. prowizji, co daje nam 103 euro. Z racji tego, że karty debetowe tego banku rozliczane są w dolarach, ta kwota przewalutowana zostanie na dolary po kursie organizacji płatniczej. 15 lipca Visa przewalutowałaby 103 euro na 131,36 dol. Ostatni krok to zamiana dolarów na złote po kursie Raiffeisena, co da niecałe 427 zł (po kursie 3,2505 zł z 15 lipca).
Pokazaliśmy przypadki skrajne - kartę z jednym przewalutowaniem i bez prowizji oraz kartę z dwiema zmianami walut i prowizją. Okazuje się, że klienci Raiffeisena za zakup o wartości 100 euro zapłaciliby tylko o jakieś 8 zł więcej. Podwójne przewalutowanie nie musi więc oznaczać dużo wyższych kosztów.
Prowizja za przewalutowanie najczęściej pojawia się przy kartach Visa. Wspomniany już Raiffeisen dodaje 3 proc. do kwoty transakcji przed pierwszym przewalutowaniem. MultiBank inkasuje 2 proc. (karty Visa), podobnie jest w HSBC (karta kredytowa w pakiecie HSBC Premium), tyle że powiększony jest kurs organizacji MasterCard. Kredyt Bank pobiera 2 proc. od kwoty transakcji, ale już po przeliczeniu na złote. Podobnie jest w Getin Noble Banku. W BZ WBK prowizja za przewalutowanie wynosi 2,8-3 proc. (karty Visa), w DnB Nord 1 lub 3 proc. (karta Visa debetowa lub kredytowa), w Nordea Banku 1-1,25 proc. Kilka banków deklaruje, że nie pobiera tej opłaty, m.in. DB PBC, Bank BGŻ, Bank Pocztowy, Allianz, Alior Bank czy ING Bank.
4. Gotówka jest tania, ale Gotówką zapłacilibyśmy oczywiście najmniej, choć to też zależy od tego, po jakim kursie kupiliśmy euro. 15 lipca w kantorach (zwykle taniej niż w bankach) 100 euro można było kupić już nawet za 410 zł. Ale tania gotówka to nie reguła.
Trudno wyobrazić sobie zakupy na egzotycznych bazarach z kartą kredytową w ręku. W takich i wielu innych miejscach bez gotówki się nie obejdziesz. Jeżeli nie wymieniłeś pieniędzy w Polsce, możesz wyjąć je na miejscu z bankomatu. Musisz się jednak liczyć z dodatkową opłatą. Najczęściej jest to 3 proc. wartości wypłaty (już po przeliczeniu na złote), ale nie mniej niż 7 zł, choć w niektórych bankach może być jeszcze drożej. Inną opłatą może być obciążona wypłata kartą debetową, inną kredytową. Informację, ile pobiera bank, znajdziesz w tabeli opłat i prowizji twojego banku.