Sprawa dotyczy klienta banku Millennium, który stracił pracę i nie ma grosza przy duszy, a bank mimo to zaproponował mu złotą kartę kredytową i potężny kredyt gotówkowy. "Znalazł się Pan w gronie wyjątkowych klientów banku Millennium, którym pragniemy zaproponować złotą kartę kredytową z limitem 8 tys. zł" - tak kusił go Millennium. Poza tym złożył też czytelnikowi propozycję pożyczki gotówkowej w wysokości 15 tys. zł z oprocentowaniem 20 proc. w skali roku. Tymczasem czytelnik posiada w banku kredyt hipoteczny o wartości ponad 400 tys. zł i żadnych wolnych pieniędzy. A z racji utraty pracy od końca grudnia 2009 r. otrzymuje rządową pożyczkę na spłatę rat hipotecznych - ponad 1 tys. zł miesięcznie, o czym bank Millennium doskonale wie, bo przelewy przychodzą do niego z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Czytelnik uznał, że bank Millennium chce go wpędzić w pętlę kredytową i napisał w tej sprawie list do Komisji Nadzoru Finansowego. KNF odpisała, że zajmie się sprawą, ale o żadnych konkretnych krokach podjętych wobec banku nie poinformowała. Tymczasem ten sam czytelnik otrzymuje... kolejne oferty marketingowe, wysyłane przez bank! Ostatnio bank Millennium wysłał temu klientowi - przypomnijmy, bezrobotnemu i mającemu ogromne zadłużenie - propozycję przyznania zwykłej (a nie złotej) karty kredytowej Visa Impresja z mniejszym limitem zadłużenia 3,6 tys. zł. Czytelnik napisał w tej sprawie kolejny list do KNF, skarżąc się na jej bezczynność:
Bank Millennium tymczasem uważa, że jego system zarządzania ryzykiem bankowym działa prawidłowo. Rzecznik Wojciech Kaczorowski wyjaśnia, że skierowane do klienta listy są tylko ofertą marketingową, która jest wysyłana do statystycznie dobranej listy klientów. A tak naprawdę bank dopiero po wstępnym wyrażeniu przez klienta zgody na przyznanie pieniędzy, sprawdziłby, czy ów klient w ogóle na te pieniądze "zasłużył".