Mini Ratka to nowy kredyt gotówkowy oferowany od poniedziałku przez PKO BP. Jego sprzedaż ma wspomagać kampania reklamowa w największych stacjach telewizyjnych. Tak naprawdę jednak nie różni się niczym od swojej poprzedniczki, Max Pożyczki Mini Raty, którą bank oferował do tej pory.
Kredyt ma oprocentowanie, które zależy od kilku parametrów, ale bazowa stawka to mniej więcej 18 proc. rocznie. Można ją w ramach promocji zbić do 6,99 proc., ale tylko dla bardzo małej pożyczki (do 3000 zł) wziętej na krótko (limit spłaty to rok). Biorąc od 3 tys. do 5 tys. zł na krótki okres można się dla odmiany załapać na brak 5-procentowej prowizji za przyznanie kredytu.
Nowa jest za to strategia reklamowa PKO BP. Tytułowa Mini Ratka, czyli miniaturowa kobietka, ktoś na kształt Elfa, oprowadza widza po różnych przedmiotach, w których posiadanie można wejść dzięki kredytowi w PKO.
Bank kusi w reklamie wyliczeniem przykładowej raty kredytu - 25,4 zł za każde 1000 zł pożyczki. Zostało ono przeprowadzone bez uwzględnienia jakiejkolwiek promocji, czyli dla podstawowego wariantu kredytu, przy terminie spłaty pięć lat. Informacja jest przejrzysta, wystarczy przemnożyć te 25,4 zł przez dwanaście miesięcy, a potem jeszcze przez pięć i wyjdzie 1500 zł. Tyle pieniędzy trzeba bankowi oddać z pożyczonych 1000 zł.
Reklama jest więc fair. A sama oferta? Niestety, w wariancie z promocjami (niższe oprocentowanie lub brak prowizji) bank zaszywa fatalne w skutkach dla klienta ubezpieczenie, którego cena wynosi 0,35 proc. kwoty kredytu miesięcznie. Jest to kwota płatna z góry, na początku
okresu kredytowania. Niby nic, ale w skali roku daje to dodatkowe ponad 4 proc. ukrytych odsetek.