Po pojawieniu się w telewizji nowych reklam
banku PKO BP (pożyczki z elfem), Polbanku (konta oszczędnościowe z Justyną Kowalczyk), mBanku (ubezpieczenia z drwalami) na rynek w jesiennych kampaniach wracają i inne banki. Wśród nich
Bank Millennium.
To bank, w którego reklamach brały już udział liczne gwiazdy: Anna Maria Jopek, Feel, Zakopower, Hubert Urbański. Jednak w jesiennej kampanii żadnych wybitnych nowości Millennium nie przedstawił. Wracają klipy z Hubertem Urbańskim w metrze, który rozmawia z dwojgiem młodych ludzi o promocyjnej ofercie konta oszczędnościowego.
Bank płaci standardowo 4 proc. w skali roku, ale w promocji podwyższa oprocentowanie o kolejne 1,5 proc. W poprzedniej odsłonie, wiosennej, Millennium dorzucał 2 proc. Ale w obu przypadkach jest to tylko pozornie solidny bonus, bo w rzeczywistości Hubert Urbański dorzuca raptem promile zysku miesięcznie.
Promocyjne oprocentowanie obowiązuje bowiem tylko przed krótki czas - do końca września 2010 r. Poza tym jest aktualne tylko dla nowych wpłat oraz dla kwot nieprzekraczających 100 000 zł, ale to didaskalia. Ile można zarobić dzięki promocji, wkładając 20 tys. zł na konto oszczędnościowe na rok? Podstawowe oprocentowanie 4 proc. daje 640 zł zysku netto rocznie (po opodatkowaniu daniną Belki), czyli 53,3 zł miesięcznie.
Gdyby przez cały rok obowiązywała stawka podwyższona, czyli 5,5 proc., zysk wyniósłby 880 zł netto rocznie, czyli 73,3 zł miesięcznie. Niestety, wyższa stawka obowiązuje tylko do końca września, a więc przez nieco ponad miesiąc. Wychodzi więc na to, że dzięki ofercie Urbańskiego na 20 000 zł można zarobić dodatkowo... 20 zł w skali roku. Czyli ledwie promil na każde zainwestowanie 10 000 zł! Choć oczywiście w reklamie 5,5 proc. brzmi nieźle.