Chodzi o kilkunastotysięczną grupę klientów, którzy mają wpisany do umów kredytowych kontrowersyjny punkt uzależniający oprocentowanie kredytów od decyzji zarządu
BRE. Klienci twierdzą, że jest to zapis nieprecyzyjny, a więc niezgodny z prawem, ale Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów go na razie skutecznie nie zakwestionował. Klienci uważają, że BRE, korzystając z tego zapisu, sztucznie zawyżał raty ich kredytów w porównaniu ze stawkami rynkowymi.
W poniedziałek zaczęła działać strona internetowa Grupanabank.pl, która zbiera osoby zainteresowane złożeniem pozwu zbiorowego przeciwko BRE. Akcję organizuje kancelaria prawna Wierzbowski Eversheds. Na razie w grupie zdecydowanej złożyć pozew jest tylko 16 osób, ale zgłoszenia będą przyjmowane do połowy listopada. Pozew zostanie złożony, jeśli zgłosi się co najmniej 90 osób, z których każda musi zapłacić prawnikom 1500 zł wpisowego plus 3 proc. kosztów przejazdów prawników oraz 22 proc. podatku VAT.
W sprawę zaangażował się też miejski rzecznik praw konsumenta w
Warszawie, który wystosował taki oto komunikat: „W związku z tym, że sposób wykonywania umów o kredyt hipoteczny przez BRE Bank w sposób rażący narusza interesy konsumentów Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie podjął się roli reprezentanta tej grupy i wystąpi jako powód w postępowaniu przed sądem. Obsługą prawną zajmą się adwokaci z kancelarii Wierzbowski Eversheds Spółka komandytowa w Warszawie. Miejski Rzecznik Konsumentów zawarł z kancelarią wymaganą przepisami ustawy umowę oraz udzielił pełnomocnictwa”.
Prawnicy Wierzbowskiego Eversheds zachęcają: „W sytuacji, gdy sprawa zakończy się korzystnym orzeczeniem dla członków grupy, każdy z Państwa uzyska wiążącą Was i Bank interpretację umowy. Zgodnie z tą interpretacją Bank, tak samo jak był uprawniony do podnoszenia Państwa oprocentowania, gdy rósł poziom wskaźnika
LIBOR CHF 3M, był także zobowiązany obniżać Państwu oprocentowanie, gdy poziom wskaźnika LIBOR CHF 3M obniżał się. Nie robiąc tego, Bank naruszył umowę i ponosi z tego tytułu odpowiedzialność odszkodowawczą wobec każdego z Was”.
Klienci musieli ocenić, co im się bardziej opłaca: wróbel w garści, czyli poprawiona oferta mBanku i Multibanku, czy gołąb na dachu, czyli wizja ewentualnego odszkodowania, gdyby zapisy występujące dziś w umowach zostały przez sąd kiedyś uznane za nielegalne.
mBank i Multibank kilkakrotnie próbowały się dogadać z "nabitymi". Opracowano nawet wspólną ofertę, jednak skorzystało z niej dotąd niecałe 2 tys. osób. Większość "nabitych" oczekuje preferencyjnych warunków i rekompensat za lata spłacania kredytów z zawyżanymi odsetkami. BRE zaś proponował jedynie przewalutowanie kredytów na euro i podpisanie aneksów zmieniających sposób naliczania oprocentowania przy stawkach rynkowych, a więc dużo gorszych od tych sprzed kilku lat (wtedy marże kredytowe były niższe).
W poniedziałek bank ogłosił nową ofertę zakładającą możliwość pozostania przez klientów przy kredycie we frankach oraz przejścia na oprocentowanie składające się ze stałej marży i wskaźnika LIBOR. Marże proponowane klientom mają się mieścić w przedziale od 2,5 proc. do maksymalnie 2,7 proc.