TFI Skarbiec, wspólnie z grupą Man, światowym gigantem w inwestycjach alternatywnych (zarządza kwotą 63 mld dol.), uruchomił w poniedziałek fundusz typu hedge, który pozwoli klientom zarabiać zarówno w dobrych, jak i w złych czasach na giełdach akcji. Jego jednostki będzie można kupić we wszystkich punktach obsługi w Polsce, które prowadzą sprzedaż funduszy Skarbca. Pierwsza inwestycja musi wynieść co najmniej 1 tys. zł.
Tego typu fundusze inwestują głównie w
kontrakty terminowe, obstawiając wzrosty i spadki różnych instrumentów finansowych. W zarządzaniu takimi funduszami ważną rolę odgrywają
komputery, których zadaniem jest określenie trendów panujących na poszczególnych rynkach. A to pozwala zarządzającym zająć długą lub krótką pozycję (a w konsekwencji - zarabiać na wzrostach lub spadkach). Gdy trend na danym rynku się zmienia, fundusz typu hedge natychmiast przechodzi na drugą stronę, np. zamiast pozycji długich zajmuje krótkie.
Takie fundusze istnieją już na polskim rynku, ale nie zdobyły na nim silnej pozycji. Należą do nich fundusze z grupy Superfund, fundusz Opera i jeden z funduszy Investors TFI. Według szacunków Man Group udział funduszy typu hedge w polskim rynku wynosi raptem 1,5 proc., gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosi ponad 5 proc.
Fundusz Skarbiec Alternatywny, bo tak nazywa się funduszowa nowinka oferowana przez TFI Skarbiec, będzie inwestował do 100 proc. pozyskanych od klientów pieniędzy w Man AHL Trend, jedenym z najpopularniejszych funduszy Mana na świecie. Ale Skarbiec zastrzega, że do 30 proc. pieniędzy może też lokować w bezpieczne papiery dłużne oferowane przez skarb państwa.
- Wyniki nowego funduszu nie są w żaden sposób związane z koniunkturą na rynku akcji, stąd jest to dobry sposób na zróżnicowanie portfeli inwestycyjnych naszych klientów. Perspektywy zarobku są zarówno w czasie hossy, jak i bessy - zachwala Bogusław Grabowski, prezes TFI Skarbiec.
Jakub Kaszuba z Man Group podkreśla, że fundusze typu hedge są dobrym uzupełnieniem portfela tradycyjnych inwestycji. Klienci powinni przeznaczyć na nie do 20 proc. wszystkich pieniędzy zainwestowanych w fundusze. Strategia AHL Trend istnieje od 1997 r. i w tym czasie średnio dała zarobić 14,7 proc. w skali roku. Np. w kryzysowym 2008 r., kiedy giełdy akcji osunęły się o 40-50 proc., AHL osiągnęła 33,2 proc. rocznego zysku. A w czasie bessy w latach 2000-03, kiedy indeksy akcji straciły ponad 40 proc., AHL miał 65 proc. zysku.
Oczywiście funduszom typu hedge też zdarzają się wpadki. AHL zanotował taką całkiem niedawno w 2009 r., kiedy przyniósł inwestorom 17 proc. straty. Ale to był rok, w którym na większości rynków nie było widać żadnego konkretnego trendu. Ceny na przemian rosły i spadały, a to dla komputerów, które starają się "czytać" trendy, oznaczało chaos. W tym roku AHL przyniósł inwestorom na razie 6 proc. zarobku.