Konto niepracującego i nieotrzymującego stypendium studenta nie może być uznane jako konto główne. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami. Przekonała się o tym nasza czytelniczka, która mając konto w tym samym banku co jej trójka studiujących dzieci, musi płacić dodatkowo po 4 zł miesięcznie za każde z nich
List czytelnika:
"W Alior Banku mam konto ja i troje moich studiujących dzieci. Co miesiąc przelewam na ich konta pieniądze na utrzymanie się poza domem. Wszyscy studiują dziennie, więc nie pracują zawodowo.
Bank nalicza opłatę za obsługę kart płatniczych w wysokości 5 zł miesięcznie. Ale to nie wszystko - obsługa kart kredytowych osób, dla których Alior nie jest głównym bankiem, kosztuje dodatkowo 4 zł miesięcznie. Tak więc karty płatnicze moich dzieci kosztują razem 9 zł każda.
Konto w Alior Banku jest dla nich kontem głównym, mimo iż nie przelewa się na nie poborów ani stypendium, a przelew ode mnie nie pochodzi z innego banku. Za to, że całą rodziną przeniosłam się do jednego banku, czuję się ukarana".
Co na to bank? Dariusz Kozdra, rzecznik prasowy Alior Banku, odpowiada, że zgodnie z definicją zawartą w tabeli opłat i prowizji konto uznawane jest za główne w ściśle określonych sytuacjach. Na konto musi np. wpływać wynagrodzenie od pracodawcy lub stypendium z uczelni wyższej.
Bank zadowala się też wpływem z innego konta na kwotę większą lub równą 2 tys. zł albo większą lub równą 1 tys. zł, w przypadku gdy właściciel - lub oboje współwłaściciele - rachunku jest studentem, uczniem lub słuchaczem i nie przekroczył 24. roku życia. Konto będzie uznane za główne również wtedy, gdy właściciel lub współwłaściciel rachunku ma w banku lokatę o średnim saldzie miesięcznym w wysokości minimum 10 tys. zł albo ma kredyt (może to być pożyczka, limit czy karta kredytowa) o średnim miesięcznym saldzie zadłużenia w wysokości minimum 5 tys. zł.
Jeżeli nie zostaną spełnione te warunki, konta dzieci naszej czytelniczki nie będą uznane z główne, za co przyjdzie płacić dodatkową prowizję.