Prześwietlamy BNP Paribas Fortis: trudna droga do pożyczki na 9,9 proc.

Maciej Samcik
02.11.2010 , aktualizacja: 02.11.2010 09:27
A A A Drukuj
Kredyt gotówkowy w BNP Paribas Fortis rzeczywiście kosztuje tyle, ile w reklamie. Jedynym haczykiem jest konieczność założenia konta osobistego, które jest darmowe, ale tylko w okresie spłacania kredytu


BNP Paribas Fortis od kilku tygodni kusi w reklamach szybką pożyczką oprocentowaną w skali 9,9 proc. rocznie Kampania odbywa się pod hasłem "Zrealizuj swój plan", a sama oferta wygląda rzeczywiście atrakcyjnie. Banki bardzo dziś pilnują ryzyka kredytowego i rzadko się zdarza, by można było wziąć szybką gotówkę przy cenie poniżej 15 proc. w skali roku. A najczęściej "prawdziwe" oprocentowanie, po dodaniu obowiązkowych ubezpieczeń i prowizji, wynosi 20-30 proc. w skali roku.

Pożyczkę Fortisu prześwietlić niełatwo, bo bank nie podaje na stronie internetowej szczegółów pożyczki na 9,9 proc. Nie można wyliczyć miesięcznej raty przy określonej kwocie i okresie spłacania rat. Bank obiecuje jedynie, że warunki są stałe i niezmienne dla każdej osoby, która zarabia co najmniej 2 tys. zł miesięcznie lub ma uregulowany status rodzinny (żonę lub męża).

Aby dowiedzieć się o szczegóły kredytu, trzeba odwiedzić placówkę BNP Paribas Fortis i poświęcić na to co najmniej pół godziny, bo zanim bank przedstawi konkretną ofertę, wyciąga od klienta dane osobowe i finansowe oraz przepuszcza go przez tzw. scoring Biura Informacji Kredytowej.

Kto przetrwa te wszystkie niedogodności, może być mile zaskoczony. Kwotę 5 tys. zł na dwa lata Fortis Bank pożyczyłby przy wysokości miesięcznej raty 230 zł. To oznacza, że trzeba oddać w sumie 5520 zł. Można też pożyczyć np. 10 tys. zł na rok z ratą 878 zł - oddać trzeba 10 536 zł.

Odsetki wynoszą więc mniej więcej tyle, ile bank obiecuje w reklamie. Nie ma żadnych prowizji, dodatkowych opłat, obowiązkowych składek ubezpieczeniowych i dodatkowych obciążeń. Z umowy, którą dokładnie przeczytałem, wynika, że bank zarabia tylko tyle, ile wynika z "gołej" raty! Bank oczywiście przepuszcza klientów przez dość drobne sito, ale pracownica jednego z oddziałów banku w Warszawie twierdzi, że przez fortisowy scoring pomyślnie przechodzi grubo ponad połowa wniosków kredytowych z jej placówki.

Jest jeden drobny haczyk. Razem z kredytem Fortis otwiera klientowi konto osobiste. Przez cały okres kredytowania jest ono darmowe, ale być może jeśli klient nie zrezygnuje z niego w porę (a po to trzeba pojawić się osobiście w oddziale), to może wpaść w opłaty za konto. Jeśli Fortis wykorzysta okres spłaty rat kredytowych, by namówić klienta do przesunięcia doń swoich przychodów, przelewów, debetów i kart, nietypowa "kotwica" na klienta w postaci taniego kredytu gotówkowego może zadziałać.

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków