Czym różni się kredyt świąteczny od zwykłej pożyczki? Prawie niczym

bed
26.11.2010 , aktualizacja: 27.11.2010 13:52
A A A Drukuj
Książka kulinarna od ING, więcej otwartych oddziałów w soboty od Pekao i brak prowizji od Kredyt Banku - to tegoroczne pomysły banków na świąteczne prezenty. Żeby je dostać, trzeba tylko wziąć "świąteczny" kredyt.
W ubiegłym roku Citi Handlowy reklamował swoją pożyczkę pod hasłem
fot. GW
W ubiegłym roku Citi Handlowy reklamował swoją pożyczkę pod hasłem "Zabłyśnij na święta"
Tradycyjnie w okolicach listopada rusza bankowa "akcja święta". Cel? Zwiększyć sprzedaż pożyczek gotówkowych. Jak? Przekonywać, że dzięki kredytowi święta będą naprawdę wyjątkowe. Zwykle kilka banków decyduje się uderzyć w świąteczny ton, choć towary, które sprzedają - a więc standardowe kredyty gotówkowe - są prawie takie same jak w pozostałej części roku. No, prawie takie same. Banki dodają do nazwy kredytu przymiotnik "świąteczny" i czasem dorzucą coś ekstra - jakiś związany ze świętami gadżet czy zmienią nieco parametry cenowe kredytu. W tegorocznej "akcji święta" już uczestniczą ING Bank, Pekao i Kredyt Bank, a lada dzień pewnie zobaczymy kolejne.

Załóżmy, że bez pożyczki nie damy rady zorganizować nadchodzących świąt. Czy warto sięgać po kredyty reklamowane właśnie jako świąteczne? Przyjrzyjmy się ich cenom, a nie nazwom.

Zacznijmy od ING Banku. Bank chwali się, że oprocentowanie kredytu wynosi już od 10,5 proc. w skali roku. Ale jeśli będziemy chcieli skorzystać z oferty standardowej, a więc z pożyczki bez ubezpieczenia i dodatkowo jej nie zabezpieczymy, oprocentowanie wyniesie już 16,5 proc., a jeśli nie jesteśmy klientem ING, to już 18 proc. (maksymalne nominalne oprocentowanie nie może być dzisiaj wyższe niż 20 proc. - tak mówią przepisy). Do tego bank bierze prowizję - 3 proc. od stałych klientów i 5 proc. od pozostałych. Co dostaniemy od banku pod choinkę? Przewodnik kulinarny Pascala o wartości 13 zł. Miły upominek, ale nie ma co ukrywać, że świąteczny kredyt, zwłaszcza dla nowych klientów, nie jest tani. Lepszym prezentem z pewnością byłby np. brak prowizji, bo to już kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych w kieszeni.

Świąteczną retorykę stosuje też Pekao, który promuje w ten sposób jeden ze swoich sztandarowych produktów - "pożyczkę ekspresową". Zamiast przewodnika kulinarnego bank ma dla nas coś innego - otwarte oddziały przez trzy kolejne soboty - 27 listopada, 4 i 11 grudnia. Zwykle w soboty działa ok. 60 oddziałów Pekao, a w te dni otwartych będzie 226 placówek. Bank przekonuje, że w ten sposób chce wyjść naprzeciw tym, którzy na bankowe formalności nie mają czasu w dni powszednie.

Sprawdźmy jednak, ile kosztuje ten kredyt. Oprocentowanie? Takiej informacji nie znajdziemy na stronach internetowych banku. Na infolinii dowiedzieliśmy się, że minimalne oprocentowanie to 13,99 proc., a więc całkiem przyzwoite jak na pożyczki (poniżej średniej rynkowej, która ustawiona jest gdzieś w okolicach 15 proc.). Żeby jednak dostać taką cenę, trzeba mieć lub założyć konto w Pekao i skorzystać z dodatkowego produktu, np. karty kredytowej. Poza tym kwota kredytu nie może przekroczyć 4 tys. zł, a okres kredytowania 12 miesięcy.

Na stronie internetowej bank kusi jeszcze zerową prowizją. Fajnie, tyle że osoba, która chce przyjść do Pekao tylko po kredyt, może obejść się smakiem. Oferta "Prowizja 0%" jest tylko dla tych, którzy mają lub wraz z kredytem takie konto założą.

Bank podkreśla co prawda, że pożyczkę może dostać nie tylko klient banku: "Dodatkową przewagą względem innych ofert rynkowych jest także to, że oferta pożyczki ekspresowej nie jest ograniczona tylko do klientów Banku Pekao. Każda osoba potrzebująca dodatkowych środków na wydatki świąteczne może przyjść do oddziału Banku Pekao i wnioskować o pożyczkę" - czytamy w komunikacie.

To prawda, ale po rozmowie z pracownikiem infolinii okazuje się, że po kredyt może wejść osoba z ulicy, ale jeśli chce wyjść z pożyczką, to również z kontem. Innej możliwości nie ma. Konto jest obowiązkowe, choć może to być bezpłatny rachunek internetowy. Jeśli ktoś chce wziąć tylko kredyt, nie chce korzystać z innych produktów, może być pewny, że oprocentowanie 13,99 proc. to nie oferta dla niego.

"Wypieczone Święta" to z kolei nazwa świątecznej oferty w Kredyt Banku. Prezentem jest brak prowizji za udzielenie kredytu. Wystarczy przyjść do oddziału do 15 grudnia i złożyć wniosek. W stałej ofercie prowizja wynosi od 1 do 5 proc. w zależności m.in. od tego, czy klient już korzysta z usług banku, czy bierze kredyt z ubezpieczeniem itd.

Oprocentowanie? Od 14,35 proc., a jeśli kredyt bierzemy na mniej niż 3 lata, to 14,5 proc. Całkiem przyzwoicie, bo też poniżej średniej. Haczyk? To są stawki dla kredytu z ubezpieczeniem (bez ubezpieczenia oprocentowanie będzie wyższe - od 15,85 proc.). Ale jeśli chcemy załapać się na ofertę bez prowizji, nie mamy wyjścia - musimy wziąć kredyt z ubezpieczeniem na życie lub od utraty pracy, bo takie są warunki promocji. Ile zapłacimy za polisę? Miesięczny koszt ubezpieczenia na życie to 0,17 proc. kwoty kredytu pozostałej do spłaty (składka za cały okres ubezpieczenia pobierana jest z góry). Jeśli wzięlibyśmy np. 5 tys. zł kredytu na 2 lata, składka wyniosłaby w sumie 212 zł. Miesięczna rata równa takiego kredytu to około 240 zł, a z ubezpieczeniem - ok. 10 zł więcej. Kredyt z ubezpieczeniem czy wyższym oprocentowaniem - wyjdzie prawie na to samo.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków