W naszym cyklu o głupich, dziwnych albo po prostu bardzo pomysłowych prowizjach zwracaliśmy już uwagę na wysokie koszty przelewów zagranicznych. Klient, który chce wysłać pieniądze za granicę i przez nieuwagę nie zaznaczy opcji SEPA (a zamiast niej np. podkreśli opcję OUR), może zostać za ten błąd ukarany wysoką prowizją sięgającą kilkudziesięciu złotych. Jeśli zaś zaznaczy opcję SEPA - może liczyć na to, że przelew będzie go kosztował ok. 5 zł, a w niektórych bankach - jeszcze mniej. Wysłanie taniego przelewu w systemie SEPA nie jest możliwe do wszystkich krajów, ale generalnie ułatwia życie. O ile oczywiście się o niej nie zapomni.
Jednak dziś zwracamy uwagę na inny absurd związany z przelewaniem pieniędzy. Okazuje się, że problem horrendalnych prowizji za przelewy walutowe dotyczy nie tylko pieniędzy kierowanych z Polski za granicę. Kłopoty mają też ci klienci banków, którzy chcą przesunąć kilkadziesiąt dolarów lub euro z jednego polskiego banku do drugiego polskiego banku. Płacą za te usługi takie prowizje, jakby pieniądze przy okazji okrążały pół świata!
"Przelałem znajomej na konto walutowe w polskim Citi kwotę 180 dol. Pobrana prowizja wyniosła 33,37 dol. Uzasadnienie? W BZ WBK, z którego wypuściłem przelew, wszelkie przelewy walutowe w Polsce traktuje się jak przelewy zagraniczne" - pisze do mnie jeden z czytelników. I zastanawia się, jak to możliwe, aby za przelewy krążące po kraju pobierać tak wysokie prowizje. W jego przypadku opłata wyniosła prawie 20 proc. wartości przelewu, w przeliczeniu na
złote - ponad stówkę!
Zwróciłem się do banku, aby uzyskać odpowiedź, na jakiej podstawie naliczył tak gigantyczną prowizję. Okazuje się, że bank jest w prawie. "Przelewem krajowym jest tylko przelew realizowany w złotówkach wysyłany z rachunku prowadzonego przez bank działający na terenie Polski na rachunek w banku działającym na terenie Polski. Płatność wykonywana w każdej innej walucie realizowana jest dokładnie tak samo, jak płatność zagraniczna" - napisali mi przedstawiciele BZ WBK. Logiczne? Być może. Głupie? Jak najbardziej.
"Oznacza to - pisze dalej bank - że przelew walutowy realizowany na terenie naszego kraju traktowany jest jak przelew zagraniczny. Bo tu - w myśl przepisów obowiązujących w Polsce, ale także w innych państwach - ważna jest waluta, a nie kraj, na terenie którego obrót walutą się odbywa. Na jej podstawie działają wszystkie banki w Polsce, Niemczech, Francji, we Włoszech. Tam sytuacja dla klientów jest o tyle korzystniejsza, że istnieje wspólna waluta, ale o jej wprowadzeniu w Polsce BZ WBK nie decyduje" - czytam w odpowiedzi banku.