Głupie prowizje, odc. 16: Bank obiecał nagrodę, ale jej nie wypłaci

Maciej Samcik
20.12.2010 , aktualizacja: 19.12.2010 20:44
A A A Drukuj
Nawet jeśli wpłacisz na konto wystarczająco dużą kwotę, by skorzystać z oferowanych przez bank ofert promocyjnych, znajdzie się haczyk, by bank cię z promocji wykluczył
Napisał do mnie pan Jan, klient banku z Warszawy. "Od pewnego czasu Alior Bank pobiera po 5 zł miesięcznie tytułem opłaty za posiadanie przez klienta karty płatniczej i dodatkowo 4 zł opłaty miesięcznie w sytuacji, gdy Alior nie jest dla danego klienta głównym bankiem".

Chyba że? Klient załapie się na promocję. Warunek? "Na konto musi wpływać miesięcznie przelew na kwotę minimum 2 tys. zł. Ostatnio zdziwiłem się bezbrzeżnie, bo przelewając taką kwotę, w kilku przelewach zostałem wykluczony z promocji i musiałem zapłacić dodatkowe 4 zł za kartę. Smutne to".

Klient, choć wpłacił tyle pieniędzy, ile życzył sobie bank, został ukarany wyższą prowizją za kartę. Gdyby przelał identyczną kwotę, ale jednym przelewem, korzystałby z czterozłotowej ulgi. Czy ma rację. Zapytałem o to biuro prasowe banku.

"W Taryfie Opłat i Prowizji Alior Banku jest zapis mówiący o jednorazowym wpływie w wysokości większym lub równym 2 tys. zł. Uzasadnieniem do wprowadzenia takiego zapisu była chęć premiowania osób, które przelewają do Alior Banku swoje wynagrodzenie. Kilka przelewów w niższej kwocie nie jest standardem rozliczeń pomiędzy pracodawcą i pracownikiem. Z praktyki banku wynika, że w większości przypadków są to płatności niezwiązane z taką relacją".

Podobne limity nałożył na swoich klientów bank BGŻ, który w ramach promocji zwraca 1 proc. wartości wpływu na konto klientów. Premia nie może przekroczyć 50 zł miesięcznie. Żeby zarobić pół stówki, trzeba w miesiącu przelać co najmniej 5 tys. zł. Ale czy tylko? W regulaminie promocji jest haczyk. Wspomniany 1 proc. premii dotyczy... najwyższego wpływu na konto w miesiącu. Jeśli np. na konto wpłynie w sumie 5 tys. zł, ale w kilku częściach, premia będzie już niższa. Jeśli na rachunek klient przeleje 3 tys. zł, a potem 2 tys. zł, bank naliczy tylko 30 zł premii.

Pomysłowość bankowców w wymyślaniu groźnych zapisów w umowach i regulaminach nie zna granic i zawsze już chyba będziemy się z nimi bawili w policjantów i złodziei. Żeby nie pozostawić Was w niepewności, kto jest kim w tej zabawie, zacytuję zapis, który zaprzyjaźnione stowarzyszenie konsumenckie znalazło w regulaminie korzystania z bankowości internetowej banku spółdzielczego w Wejherowie. "Bank nalicza prowizję dyscyplinującą, określoną w taryfie opłat i prowizji bankowych w przypadku braku operacji przeprowadzonych poprzez system Internet Banking w okresie jednego miesiąca".

Oznacza to, że jeżeli klient korzysta z usług banku, to zapłaci za wykonane przez internet operacje, a jeśli natomiast nie korzysta? To zapłaci tym bardziej! Zgodnie z zasadą: winien nie winien, zapłacić powinien.

Choć gwoli ścisłości trzeba dodać, że w taryfie opłat i prowizji nie ma żadnej pozycji, która byłaby eksplikacją groźnego zapisu z regulaminu. Ale w każdej chwili może się taka znaleźć. Wszak regulamin zezwala...

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków