Walczyk Grendowicza i corrida Morawieckiego, czyli bankowe hity 2010 r.

Maciej Samcik
31.12.2010 , aktualizacja: 31.12.2010 08:00
A A A Drukuj
To był zaskakująco ciekawy rok dla klientów banków i dla... samych banków. Oto subiektywny przegląd bankowych hitów kończącego się roku, według Macieja Samcika
1. Santander wygrywa bój o BZ WBK

Zwycięzcą przetargu na BZ WBK został hiszpański Santander. Od początku był uznawany przez analityków za faworyta w tym wyścigu. I stało się dokładnie tak, jak w znanym futbolowym powiedzeniu, że piłka nożna to taka gra, w której 22 facetów ugania się za piłką, a na koniec zawsze wygrywają Niemcy. Tym razem rolę Niemców zagrał Santander, który od początku do końca był faworytem i dowiózł zwycięstwo do mety. Wartość transakcji ma wynieść 3,1 mld euro, czyli ok. 11,7 mld zł. Wielkimi przegranymi konkursu są polski PKO BP oraz francuski BNP Paribas. Wcześniej z wyścigu wycofała się włoska Intesa, zrejterował amerykański fundusz Apax i rosyjski Sbierbank, a także włoska grupa UniCredit. Ostatnie dni wyścigu były wyjątkowo emocjonujące. Wiele wskazuje na to, że Santander był jedynym inwestorem, z którym Irlandczycy pertraktowali na specjalnych zasadach. Sprawę wciąż bada Komisja Nadzoru Finansowego

2. Złowieszcza Rekomendacja T. Koniec kredytów w euro?

To też wydarzenie 2010 r. Z końcem tego roku kończą się dobre czasy dla tych klientów banków, którym spłaty rat kredytów pochłaniają dużą część dochodów. Może się zdarzyć, że część z nich zostanie z dnia na dzień odcięta od kredytów gotówkowych, ratalnych, samochodowych... Od 23 grudnia klient banku zarabiający poniżej średniej - ok. 3500 zł brutto i 2500 zł na rękę - nie dostanie kolejnego kredytu, jeśli wszystkie jego obciążenia kredytowe będą przekraczały 50% zarobków. Dla osób o wyższych zarobkach limit wynosi 65%. Skutków nowego prawa nie sposób jeszcze ocenić, pokaże je w pełni dopiero 2011 r. Już wiadomo, że skutkiem rekomendacji będzie mocne przykręcenie kurka z kredytami w euro. Bo nowe zasady każą bankom jeszcze restrykcyjniej podchodzić do takich klientów i żądać wyższego wkładu własnego.

3. Odejście Mariusza Grendowicza z BRE

Trzy miliony klientów mBanku i Multibanku, a także dziesiątki tysięcy drobnych akcjonariuszy BRE Banku, dowiedziało się w sierpniu, że odchodzi zarządzający nim od dwóch i pół roku prezes Mariusz Grendowicz. Utrzymał się w BRE tylko przez dwa i pół roku. Zarówno jego poprzednik Sławomir Lachowski, tak i Grendowicz rozstali się z Commerzbankiem w aurze niedopowiedzeń, bliżej nie sprecyzowanych nieporozumień i tajemnic. Dymisję Grendowicza w BRE Banku tłumaczono... "brakiem chemii" między nim, a niektórymi członkami rady nadzorczej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków