Każda kradzież "na wnuczka" ma podobny przebieg. Najpierw przestępca namierza swoją ofiarę. Najczęściej jest to osoba powyżej 70. roku życia. Numer telefonu bierze z książki telefonicznej. I podaje się za krewnego - wnuka, syna, córkę. Gra na naiwności i ułomności starszej osoby. Tak prowadzi rozmowę, aby przekonać ofiarę, że faktycznie jest osobą, za którą się podaje. Jeśli ofiara połknie haczyk, przechodzi do ataku. Najczęściej pod pozorem niepowtarzalnej okazji prosi o pieniądze.
Wspomniany na początku wariant "na porwanie" to tylko jeden z wykorzystywanych. "Na maklera": Przestępca mówi przez telefon, że jest w biurze maklerskim i pilnie potrzebuje pieniędzy na inwestycję giełdową. W innym wypadku straci dużo pieniędzy. "Na wypadek": "Wnuczek" informuje, że spowodował wypadek i musi zapłacić pokrzywdzonemu. W ten sposób uniknie wezwania policji. "Na zwrot długu": Złodziej prosi o pieniądze, bo musi oddać dług znajomemu, który nagle znalazł się w trudnej sytuacji. W końcu metoda "na zakup nieruchomości": "Telefonista" przekonuje, że jest w trakcie dokonywania bardzo korzystnej transakcji, np. u notariusza, i pilnie potrzebuje gotówki.
Złodzieje zawsze obiecują, że szybko zwrócą pieniądze. Zależy im na dyskrecji. Proszą, aby nie mówić o "pożyczce" innym członkom rodziny.
Jednak przekonać przez telefon osobę starszą, że jest się jego krewnym, i namówić do pożyczenia pieniędzy to jedno. Pieniądze przecież trzeba odebrać osobiście (zdarzają się prośby o przelanie pieniędzy na konto). Złodzieje znaleźli wręcz banalne rozwiązanie. "Wnuczek" nigdy nie przychodzi po gotówkę osobiście. Mówi przez telefon, że zgłosi się po nią zaufana osoba, w
policyjnym żargonie nazywana "odbierakiem". Żeby uwiarygodnić przestępstwo, "odbierak" już w domu ofiary podaje jej telefon komórkowy. Po drugiej stronie linii "wnuczek" potwierdza, że "odbierak" to jego zaufany.
Według statystyk Komendy Stołecznej Policji w 2010 r. odnotowano ponad 300 postępowań prowadzonych w sprawie oszustw "na wnuczka". Rok wcześniej ich liczba wyniosła 229. Łączna kwota strat (przestępstwa dokonane w latach 2009-10) wyniosła około 5,7 mln zł!, w tym w gotówce 5,4 mln zł, 43,9 tys. dol. i 49,6 tys. euro oraz biżuteria o wartości 21 tys. zł. Średnia wartość kradzieży wyniosła 15 tys. zł. W ostatnich dwóch latach
policja zatrzymała 71 oszustów, głównie pełniących rolę "odbieraków".