Darowizna zamiast spadku

Piotr Skwirowski
09.06.2011 , aktualizacja: 09.06.2011 10:59
A A A Drukuj
Jeśli posłowie uchwalą przepisy o darowiznach na wypadek śmierci, to będziemy mieli kolejną rewolucję w dziedziczeniu. Dzięki niej łatwiej rozporządzimy własnym majątkiem.
Gdy kilka miesięcy temu Sejm wyrzucił do kosza senacki projekt ustawy wprowadzającej darowizny na wypadek śmierci, wydawało się, że powinniśmy o nich zapomnieć. Ale Senat nie dał za wygraną i wysłał do Sejmu nowy projekt. Teraz większość posłów chciałaby uchwalić przepisy o darowiznach na wypadek śmierci jeszcze w tej kadencji.

Zapis windykacyjny

Na razie w drodze testamentu nie można przekazać konkretnego składnika majątku konkretnej osobie. Nie pozwala na to prawo spadkowe. Nawet jeśli np. wskażemy w testamencie, że mieszkanie ma przypaść naszej córce, a działka rekreacyjna i samochód synowi, to i tak spadkobiercy nabędą wspólnie wszystkie składniki majątku wchodzące do spadku, a udział każdego z nich w tym spadku będzie określony w formie ułamka (np. 1/2 majątku dla jednego dziecka i 1/2 dla drugiego - gdy małżonek spadkodawcy zmarł przed nim). Mało tego. Aby stać się właścicielami majątku otrzymanego po zmarłym spadkobiercy, muszą przeprowadzić postępowanie sądowe o stwierdzenie nabycia spadku, a następnie dokonać tzw. działu spadku, czyli określić, któremu z nich przypadną na własność poszczególne składniki majątkowe.

Za kilka miesięcy to się zmieni, bo jesienią wejdą w życie już uchwalone przez parlament, podpisane przez prezydenta i opublikowane w Dzienniku Ustaw przepisy wprowadzające tzw. zapis windykacyjny. W testamencie sporządzonym w formie aktu notarialnego spadkodawca będzie mógł postanowić, że konkretna osoba nabywa przedmiot zapisu z chwilą otwarcia spadku, czyli jego śmierci. Przedmiotem zapisu windykacyjnego będą mogły być rzeczy (choćby samochód, motocykl, jacht, szybowiec, księgozbiór, kolekcja białej broni, znaczków czy monet, obraz, rzeźba), nieruchomości (dom, mieszkanie, ziemia), prawa majątkowe, papiery wartościowe, przedsiębiorstwo lub gospodarstwo rolne.

Spadkodawca będzie mógł skierować zapis windykacyjny nie tylko do członka najbliższej rodziny, ale też do osoby z dalszej rodziny, a nawet z nim niespokrewnionej. Zapis będzie można uczynić na rzecz jednej lub kilku osób. Przedmiot zapisu będzie wyłączany z masy spadkowej. Pozostała część spadku nierozdysponowana w formie zapisu będzie podlegała normalnemu podziałowi w ramach dziedziczenia. Co ważne, osoba, która przyjmie w zapisie np. mieszkanie, będzie mogła nadal uczestniczyć w postępowaniu spadkowym dotyczącym pozostałej części majątku zmarłego. Jej udziały w tym dziedziczeniu nie będą w żadnym stopniu ograniczone. Przedmiot zapisu w chwili otwarcia spadku musi należeć do spadkodawcy. Nabycie przez zapisobiercę przedmiotu zapisu windykacyjnego będzie mógł potwierdzić sąd oraz notariusz.

Pracują nad darowizną

Ale zdaniem senatorów zapis windykacyjny to jeszcze za mało. - Wprowadzenie następnej instytucji umożliwiającej dysponowanie majątkiem na wypadek śmierci daje jeszcze większą swobodę dysponowania majątkiem za życia - przekonywał pod koniec maja w Sejmie w czasie tzw. pierwszego czytania senackiego projektu ustawy wprowadzającej darowizny na wypadek śmierci senator Piotr Zientarski.

Sejm już raz zajmował się projektem ustawy, który miał wprowadzić przepisy o darowiznach na wypadek śmierci. Równolegle rozpatrywał wtedy projekt o zapisie windykacyjnym. Wydawało się nawet, że być może zdecyduje się uchwalić i zapis, i darowizny, ale wybrał sam zapis. Darowizny wyrzucił do kosza, bo - jak twierdził - miał za mało czasu, by solidnie się nad nimi pochylić i dopracować przepisy. Teraz jednak senatorowie ponownie przysłali do Sejmu projekt o darowiznach na wypadek śmierci.

- Jest to instytucja, która może w wielu przypadkach stanowić alternatywę dla testamentu i zapisu windykacyjnego - przekonywał w Sejmie senator Zientarski.

- Podstawową zaletą, a jednocześnie różnicą pomiędzy tą propozycją [darowiznami na wypadek śmierci] (...) a tą z zapisu windykacyjnego, która została już uchwalona, jest to, że instytucja darowizny na wypadek śmierci gwarantuje bardzo daleko idącą stabilizację sytuacji majątkowej i prawnej pomiędzy dokonaniem tej czynności a śmiercią darczyńcy. Ma to duże plusy, jeżeli chodzi o kontynuowanie różnych przedsięwzięć gospodarczych, często rodzinnych, które angażują osoby bliskie, ale nie tylko z rodziny. Taka darowizna dla obdarowanych jest gwarancją, że ich nakłady, ich zaangażowanie, wydatki czy inna aktywność na rzecz tej masy majątkowej, którą jest np. przedsiębiorstwo, nie pójdą na marne i uzyskają po śmierci spadkodawcy korzyść, że mają ustabilizowaną sytuację - tłumaczył w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona. - W przypadku zapisu jest inaczej, może być w każdej chwili odwołany albo anulowany poprzez sporządzenie nowego zapisu. Czyli zapisobiorca nie ma gwarancji stabilności swojej sytuacji, nie ma zachęty do współuczestniczenia w prowadzeniu tego dzieła, jakim jest przedsiębiorstwo, fundacja czy inny majątek, który darczyńca prowadzi, i chciałby widzieć jeszcze za swojego życia, że jego następca jest zaangażowany w jego kontynuację.

Korzyści dla przedsiębiorców

Właśnie usprawnienie przekazywania firm jest jednym z najważniejszych argumentów za wprowadzeniem darowizn na wypadek śmierci. Już wcześniej autorzy wprowadzającego je projektu tłumaczyli, że "w wypadku sporu pomiędzy spadkobiercami, nawet przy sporządzonym testamencie, postępowanie może toczyć się latami, a nabyte w spadku składniki często o znacznej wartości mogą przestać istnieć".

Poważny problem pojawia się, gdy spadkobiercy stają się współwłaścicielami przedsiębiorstwa. Często prowadzi to do trudności w zarządzaniu tą firmą, rozliczeniami z fiskusem, a nawet wypłatą wynagrodzeń dla pracowników. Do czasu zakończenia postępowań spadkowych potwierdzających prawa spadkowe nowych właścicieli nie mają oni dokumentów potwierdzających ich uprawnienia do prowadzenia firmy. Tak naprawdę więc nie mogą nawet w pełni skutecznie podpisywać podstawowych dokumentów. - W przeszłości niejednokrotnie z tego powodu dochodziło do likwidacji prawidłowo działających firm rodzinnych - tłumaczą senatorowie.

Forsowane przez nich darowizny na wypadek śmierci mają zapobiec takim przypadkom. Dzięki nim mniej ma być też komplikacji związanych z dziedziczeniem poszczególnych składników majątkowych, choćby: przedsiębiorstw, nieruchomości, ruchomości, udziałów czy akcji.

Darowizna na wypadek śmierci

Dzięki niej darczyńca mógłby za życia rozdysponować składniki swojego majątku. Obdarowany stawałby się właścicielem danego składnika majątku w chwili śmierci darczyńcy. W ten sposób można by było przekazać dowolny składnik majątku. Darczyńca mógłby więc podarować np. swoje mieszkanie, kolekcję monet, księgozbiór, drogie futra, obrazy, kolekcję białej broni, działkę na Mazurach, domek letniskowy nad morzem, zabytkowy motocykl, ale także przedsiębiorstwo czy akcje spółki giełdowej. Co ważne, składniki majątku przekazywane w ramach darowizny na wypadek śmierci mogłyby trafić zarówno do członków rodziny darczyńcy, jak też do osób z nim niespokrewnionych.

Osoba wskazana w umowie darowizny stawałaby się właścicielem podarowanej jej rzeczy czy praw majątkowych w chwili śmierci darczyńcy. Nie można by było tą drogą przekazać jednak obdarowanemu całego majątku, bo - jak tłumaczą pomysłodawcy tych przepisów - wtedy taka darowizna niczym nie różniłaby się od umowy o dziedziczenie.

Umowa darowizny na wypadek śmierci musiałaby mieć formę aktu notarialnego. W takiej umowie darczyńca "w sposób stanowczy i ostateczny dysponuje przedmiotem darowizny, definitywnie rozporządzając nim na wypadek śmierci". Aż do śmierci to on pozostawałby właścicielem darowanej rzeczy. Umowę darowizny na wypadek śmierci można by było wprawdzie odwołać, ale byłoby to trudniejsze niż w przypadku testamentu i zapisu windykacyjnego, które można odwołać bądź zmienić właściwie w dowolnej chwili i w dowolnej formie. Odwołanie darowizny jest tymczasem możliwe, jeśli obdarowany dopuści się względem darczyńcy tzw. rażącej niewdzięczności. Mogłoby też nastąpić, gdyby po zawarciu umowy stan majątkowy darczyńcy znacznie się pogorszył - do tego stopnia, że wykonanie darowizny oznaczałoby uszczerbek dla jego własnego utrzymania. Inaczej mówiąc, umowę darowizny można by też było odwołać, gdyby np. w przypadku klęski żywiołowej darczyńca stracił tak dużą część majątku, że aby się utrzymać, powinien móc sprzedać pozostałą jego część zapisaną już komuś w umowie darowizny na wypadek śmierci.

W przypadku darowizn na wypadek śmierci, po śmierci darczyńcy, nie byłoby potrzeby przeprowadzania postępowań sądowych. Mieszkanie, samochód czy firma zapisane w umowie takiej darowizny przeszłyby po prostu na własność obdarowanego i mógłby on nimi swobodnie rozporządzać.

Ominąć zachowek

Jeśliby przedmiot darowizny na wypadek śmierci stanowiłby wspólność majątkową darczyńców (np. małżonków), z chwilą śmierci każdego z nich obdarowany nabywałby udział w tym przedmiocie (np. domu). Ale w umowie darowizny można by też było zastrzec, że przedmiot darowizny przejdzie na obdarowanego z chwilą śmierci pierwszego z darczyńców.

Bardzo istotny jest przepis, który zakłada, że przedmiot darowizny na wypadek śmierci nie wchodziłby w skład spadku po darczyńcy. Ale spadkobiercy, którzy z powodu darowizny na wypadek śmierci mogliby zostać pokrzywdzeni, mieliby prawo żądania od obdarowanych tzw. zachowku. Zachowek zabezpiecza najbliższą rodzinę spadkodawcy (osoby, które dziedziczyłyby z ustawy), na wypadek gdyby pominął ją w testamencie, a cały majątek zapisał komuś innemu. W takiej sytuacji może ona wystąpić do spadkobiercy o zapłatę kwoty, jaka by się jej należała, gdyby nie została odsunięta od dziedziczenia. Wysokość zachowku to: 2/3 wartości udziału spadkowego, który przypadałby występującej o niego osobie przy dziedziczeniu ustawowym, jeśli jest ona małoletnia lub trwale niezdolna do pracy, i 1/2 wartości tego udziału w pozostałych wypadkach. Ale uwaga! Darowizna na wypadek śmierci mogłaby nie być doliczana do zachowku w sytuacji, gdyby darczyńca wyraził taka wolę, a umowa darowizny została zawarta przed więcej niż dwoma laty, licząc wstecz od dnia otwarcia spadku.

Obdarowany na wypadek śmierci odpowiadałby za długi spadkowe darczyńcy do wysokości wartości darowizny, ale tylko w sytuacji, gdyby wcześniejsza egzekucja długów od spadkobierców okazała się bezskuteczna.

I jeszcze jedno. Jeśliby obdarowany zmarł przed darczyńcą, ich umowa nie wywoływałaby żadnych skutków prawnych. Zapisany w niej składnik majątku pozostały "na stanie" darczyńcy.

Osoba, która otrzymałaby darowiznę na wypadek śmierci, płaciłaby podatek od spadków i darowizn, z tym że darowizny przyjęte od najbliższej rodziny objęte byłyby zwolnieniem podatkowym (pod warunkiem że obdarowany spełni kilka wymogów formalnych, m.in. zawiadomi urząd skarbowy o przyjęciu darowizny). Tak samo wygląda to w przypadku składników majątku przyjętych w ramach zapisów windykacyjnych. No i przy zwykłym dziedziczeniu i zwykłych darowiznach.

Darowizny na wypadek śmierci stosowane są w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Holandii czy na Węgrzech.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8
  • 1
  • 12
  • 2

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków