Rocznie Polacy zastrzegają ok. 150 tys. kart płatniczych. Zarówno tych skradzionych, jak i zagubionych. Czasem nie jest to proste, bo mało kto zapisuje numer do banku, który jest nadrukowany na karcie. Kiedy karta zniknie, pojawia się problem, gdzie zadzwonić, by unieważnić plastik? Z badań TNS Pentor dla Związku Banków Polskich wynika, że dwie trzecie klientów banków nie nosi przy sobie numeru telefonu.
Banki nie kwapią się do uruchomienia wspólnego numeru służącego do zastrzegania skradzionych lub zagubionych kart płatniczych. Wprawdzie Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich zapowiadał, że wspólny numer będzie działał już w 2011 r., ale na razie o projekcie wciąż jest cicho. Nic dziwnego, że w tę niszę chcą wejść prywatne firmy. I chciałyby zarabiać na pośredniczeniu w pomocy klientom banków.
Jednym z takich pomysłów jest działające przez internet i telefon Pogotowie Kartowe. Kartę zastrzega się pod łatwym do zapamiętania numerem telefonu 703 703 303. Pomysł na biznes jest prosty. Infolinia najzwyczajniej w świecie przerzuca klienta automatycznie do banku, którego kartę utracił. I na tym kończy się jej rola. Choć nie do końca, bo za minutę połączenia serwis pobiera od klienta niemałą opłatę - 4 zł plus VAT.
Ostatnio zaczęła też działać Telebiedronka, inny tego typu serwis, uruchomiony zresztą przez tego samego właściciela - spółkę AllCards.
W przypadku Telebiedronki klient nie płaci słono za połączenie - taryfa jest taka jak za połączenie z numerem stacjonarnym w
Płocku (tam znajduje się telecentrum). Serwis pomaga też w blokowaniu telefonów komórkowych i dostarczaniu gotówki klientom, którzy nagle znaleźli się w kryzysowej sytuacji (np. stracili kartę i nie mają grosza przy duszy). W tej ostatniej sprawie TeleBiedronka jest tylko pośrednikiem - odsyła klientów do usługi Halcash, czyli szybkich przekazów pieniężnych. W przyszłości to właśnie na podsyłaniu klientów innym usługodawcom firma chce zarabiać pieniądze.
TeleBiedronka przeprowadza ciekawy eksperyment. Otóż numer telefonu do centrum obsługi reklamuje jako słowo "biedronka". Każda literka w "biedronce" jest odpowiednikiem cyfry, która znajduje się w danym miejscu na klawiaturze telefonu. Tak więc "b" to odpowiednik cyfry 2, zaś "i" to czwórka. Po wklepaniu całej "biedronki" do klawiatury okaże się, że wyszedł nam następujący numer: 24 337 66 52. To jeden z pierwszych pomysłów w Polsce na połączenie numeru telefonu ze skojarzeniem językowym.