Wakacje za nami, więc po ponad dwumiesięcznej przerwie wracamy do Was z kolejną odsłoną cyklu "Edukacja w finansach". Przed wakacjami sprawdzaliśmy na co w bankach mogą liczyć zmotoryzowani, które banki przychylą nieba tym, co lubią robić zakupy, szukaliśmy też najlepszego banku dla ekologicznych, zakochanych oraz dla niezależnych kobiet. W naszym cyklu czegoś nowego o swoich pieniądzach dowiedzieli się nawet ci, którzy... już nic nie muszą, bo mają tyle pieniędzy, że mogliby żyć z odsetek. Archiwalne odcinki "Edukacji" znajdziecie w serwisie www.gospodarka.gazeta.pl/Edukacja_w_finansach.
W jesiennej odsłonie naszego cyklu przyjrzymy się m.in. seniorom, młodym rodzicom, rolnikom i wolnym zawodowcom... Każda z tych grup ma inne potrzeby i każda szuka w bankach czegoś innego. Ale na pierwszy ogień w naszym cyklu idą studenci. Początek roku akademickiego za pasem i wielu świeżo upieczonych żaków zapewne będzie chciało założyć sobie konto bankowe. Kiedyś zakładało się ROR tam, gdzie konto miała uczelnia, by przelewy stypendiów dochodziły jak najszybciej. Dziś, w dobie przelewów elektronicznych nie ma to już tak wielkiego znaczenia.
W którym więc banku najlepiej założyć ROR? Z indeksem w kieszeni w niektórych bankach możesz liczyć na ulgowe traktowanie. W grę wchodzi tańsze konto, łatwiej dostępny, niż dla "zwykłych śmiertelników" debet i karta kredytowa włożona przez bank do twojego portfela. Warto też powalczyć o specjalny kredyt studencki, dofinansowany przez państwo. Studenci nie są dla banków zbyt dochodowymi klientami (obroty na kontach mają zwykle dużo niższe od "dorosłych" klientów), ale niektórzy bankowcy i tak zażarcie walczą o ich względy. I nie bez powodu. Wiedzą, że kiedy taki żak skończy
studia i zdobędzie pracę, stanie się dużo cenniejszym klientem. A więc opłaca się "wychować" go na jak najwcześniej, by później pozostał lojalny.
Czas zatem ruszyć na przegląd najbardziej przyjaznych banków dla studenta. Dzisiaj na placach jednej ręki można policzyć specjalne konta osobiste przeznaczone dla studentów. Ale to wcale nie oznacza, że oferta dla żaków się wyraźnie skurczyła. Wręcz przeciwnie. Po prostu coraz mniej jest rachunków, których nazwa sugeruje, że rachunek przeznaczony jest wyłącznie dla studenta. Zamiast nazywać konto rachunkiem "dla studenta" czy "studenckim" banki tworzą np. rachunki "dla młodych". Na rynku jest też cała masa rachunków internetowych, których idea jest prosta: obsługuj się sam, a nic za konto nie zapłacisz. Kto jak nie studenci są idealnym odbiorcą takiego przekazu reklamowego?
Konto, karta debetowa i... zniżki w sklepach dla żaka Lukas Bank oferuje Konto Student. I rzeczywiście, żak nie płaci tam abonamentu za prowadzenie konta, za przelewy internetowe, za wypłaty gotówki z 3,2 tys. bankomatów sieci Euronetu oraz należących do BZ WBK oraz za kartę debetową Visa Student. Student może też zarobić, jeśli używa telefonu na kartę. Komórkę można doładować za pośrednictwem strony internetowej banku. Bonus wynosi 15 proc. kwoty doładowania, nie więcej niż 15 zł. Lukas ma też w ofercie specjalną kartę Visa Student Euro26. Mając ją w portfelu taniej można kupić bilet do muzeów, galerii czy zrobić zakupy w sklepach młodzieżowych prawie w całej Europie.
"Nie ma jak studenckie życie - radość, niezależność i przyjaźń... By w pełni się nim cieszyć, skorzystaj ze swobody, jaką daje ci ". W ten sposób do założenia Konta Student żaków, ale też uczniów szkół średnich, policealnych i pomaturalnych kusi
Bank Millennium. Warunek? Żeby móc je założyć, trzeba mieć nie mniej niż 18 i nie więcej niż 26 lat. Bank oferuje bezpłatny dostęp do rachunku przez internet. Za przelewy internetowe student zapłaci jednak 50 gr. Również Millennium proponuje zniżki studentom, którzy skorzystają z karty debetowej Millennium Visa Euro<26. Programem rabatowym objętych jest ok. 6,5 tys. punktów w Polsce (sklepy, kina, muzea) oraz 100 tys. w Europie.
Kilka banków kieruje swą ofertę generalnie do pełnoletnich młodych ludzi, ale tak naprawdę w ramach tej grupy najważniejsi są przede wszystkim studenci. PKO BP, który kilka miesięcy temu odświeżył swoją ofertę kont osobistych, zaproponował rachunek Konto dla Młodych. Na stronie internetowej czytamy, że konto dedykowane jest dla studentów albo absolwentów do 30. roku życia, dla których "istotne jest darmowe korzystanie z konta również poza granicami kraju".
Ale uwaga: za prowadzenie konta nie płacą wyłącznie osoby, które nie ukończyły jeszcze 26. roku życia. Ci z przedziału 26-30 lat też będą się cieszyli kontem za darmo, jeśli na rachunek wpadać będzie miesięcznie co najmniej tysiąc zł. W przeciwnym razie muszą liczyć się już z opłatą za prowadzenie rachunku w wysokości 5 zł miesięcznie. Bank wychodzi z założenia, że w wieku 26. lat powinno się skończyć podstawową studencką edukację i taryfa ulgowa się kończy. Czyżby to był PKO-wski sposób na motywowanie kończących studia klientów do usamodzielnienia się i porzucenia mamusinego garnuszka? Pozostawmy motywy banku bez komentarza i sprawdźmy na co mogą liczyć studenci, którzy wybiorą ofertę największego polskiego banku. Wabikiem są na pewno bezpłatne wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce i na świecie oraz darmowe przelewy przez internet.
Konto nie dla studentów, a ogólnie dla młodych ma też
Bank BPH. To Konto Sezam <26, a w nim bezpłatne prowadzenie rachunku, przelewy internetowe, wypłaty pieniędzy z bankomatów własnych i sieci Euronet.
Rachunek o nazwie Konto<30, a więc - jak sama nazwa wskazuje - przeznaczony dla osób, które nie ukończyły 30. roku życia ma Bank Zachodni WBK. Mogą go otworzyć nawet uczniowie, które dopiero skończyli 13 lat). Poza brakiem opłat za prowadzenie konta czy przelewy internetowe, bank kusi podobnym jak w Lukasie i Millennium systemem rabatowym, co ucieszyć może niejednego studenta liczącego się z każdym groszem. W BZ WBK uczniowie i studenci znajdą m.in. zniżki na zakup książek czy
kursy językowe.
Debet i kredytówka? Owszem, ale musisz mieć stałe dochody Większość banków mających w ofercie konta młodzieżowe udostępnia studentom - tak samo jak "dorosłym" klientom - możliwość zejścia pod kreskę w ramach dołączonego do konta kredytu odnawialnego. Oczywiście ów limit jest ściśle związany z comiesięcznymi wpływami żaka i rzadko przekracza 1-2 tys. zł, ale jeszcze kilka lat temu student mógłby o takim udogodnieniu tylko pomarzyć. Przeważnie warunkiem uruchomienia tej linii kredytowej są systematyczne wpływy na konto, które bank zarejestrował przez co najmniej kilka poprzednich miesięcy. Niestety za samo uruchomienie kredytu odnawialnego zwykle żak musi zapłacić - prowizja wynosi przeciętnie 50-70 zł.
Kilka banków oferuje studentom bardziej zaawansowany sposób na finansowanie bieżących potrzeb - karty kredytowe. Zwykle są to tzw. karty płaskie, charakteryzujące się stosunkowo niskim limitem oraz koniecznością każdorazowego potwierdzania transakcji przez bank. Ale dają możliwość robienia zakupów na koszt banku i kilkadziesiąt dni darmowego kredytu. Wydanie "kredytówki" kosztuje zwykle ok. 20-25 zł, Bank zaproponuje taką kartę tylko temu żakowi, który ma stałe dochody. Kiedyś było łatwiej, ale kryzys, niestety, zrobił swoje. Banki stały się bardziej nieufne wobec klientów i dotyczy to również braci studenckiej.
W przyszłym tygodniu ciąg dalszy finansowych porad dla żaków. Jeśli masz jakieś pytania, pisz na adres finanse@wyborcza.biz - odpowiemy na nie w kolejnym odcinku "Edukacji w finansach".