Poszkodowani nie wiedzą ile mogą się domagać. Ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają. Najczęściej wypłacają niższe kwoty niż sądy, więc co raz więcej spraw ma swój finał na sali sądowej. Zasądzane kwoty nie są jednak usystematyzowane, a w swoich wyrokach sądy rzadko kierują się wcześniejszymi rozstrzygnięciami w podobnych sprawach.
Na początku przyszłego roku ma się to zmienić. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości zebrał 180 orzeczeń sądów, żeby usystematyzować wysokość przyznawanych zadośćuczynień. Do projektu resortu sprawiedliwości przyłączyła się
Polska Izba Ubezpieczeń. Opracowanie ma zostać przesłane sądom okręgowym i apelacyjnym.
Najbardziej mają skorzystać poszkodowani, bo jasne wytyczne to mniej spraw w sądach. - Teraz w sądzie można dostać nawet czterokrotnie wyższe odszkodowanie. Jeżeli kwoty będą podobne, poszkodowany do sądu nie pójdzie - mówi Marcin Broda ekspert ubezpieczeniowy z Ogmy.
W Niemczech zasady są jasne, np. za utratę palca dostaje się 2,5 tys. euro. - Tak byłoby najbardziej przejrzyście - mówi Mikołaj Wild z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. - Jeżeli w wyniku utraty palca poszkodowany nie może wykonywać swojego zawodu - np. jest profesorem i nie może pisać - odszkodowanie byłoby zwiększone.
Z analizy resortu sprawiedliwości wynika, że sądy przyznają wyższe odszkodowania niż te wypłacane przez ubezpieczycieli. Jednak według zakładów ubezpieczeń standaryzacja będzie korzystna również dla nich. - Ubezpieczyciele wolą płacić więcej, ale uniknąć ryzyka. Nie wiadomo jak wzrosłyby kwoty zadośćuczynień za dziesięć lat - tłumaczy Broda. Nie ukrywa, że zwiększone koszty ubezpieczycieli zostaną przerzucone na klientów w postaci wyższych cen polis.
----------
Dwudziestosześcioletnia Alicja miała wypadek samochodowy. Sprawcę skazano. Skutki wypadku: szpecące blizny na twarzy i zmiażdżona noga. Konieczna była operacja plastyczna i długotrwała rehabilitacja. Niestety, nieudana. Noga pozostała krótsza o 3 cm. Alicja nie może uprawiać sportów, czekają ją kolejne operacje. Ubezpieczyciel wypłacił 12 tys. zł zadośćuczynienia. Kobieta skierowała sprawę do sądu, który przyznał jej dodatkowo 88 tys. zł.