Grypa, złamana noga, skręcona kostka, ciężkie zatrucie salmonellą? W przypadku nagłego zachorowania lub nieszczęśliwego wypadku Polacy przebywający w tych krajach na wakacjach mogą liczyć na bezpłatną pomoc lekarską. Chodzi jednak jedynie o publiczną służbę zdrowia. Za skorzystanie z prywatnej Polacy muszą płacić z własnej kieszeni.
Bezpłatnie z publicznej służby zdrowia skorzystać może każdy Polak, który potwierdzi swoje dane osobowe paszportem lub innym dokumentem. Pacjent musi jednak mieć prawo do tych świadczeń w swoim kraju.
Umowy międzynarodowe nie pokryją ewentualnych kosztów transportu do Polski. Ubezpieczyciele podkreślają, że właśnie z tego powodu warto dokupić ubezpieczenie. - Ubezpieczenie turystyczne to nie tylko koszty leczenia, ale też ratownictwo i repatriacja - rzeczy szalenie drogie - mówi Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Możliwość bezpłatnego leczenia wynika z umów lub porozumień dwustronnych zawartych pomiędzy Polską a Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną, Albanią, Rosją, Serbią oraz Czarnogórą. Również Polacy podróżujący do państw Unii Europejskiej nie muszą kupować ubezpieczenia komercyjnego.
Żeby móc skorzystać za darmo z publicznej opieki zdrowotnej w UE, trzeba mieć Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. Może ją wyrobić każdy, kto jest ubezpieczony w Narodowym Funduszu Zdrowia. Jednak także w tym przypadku ubezpieczenie nie zapewnia opłacenia kosztów transportu sanitarnego do Polski czy kosztów prywatnej opieki zdrowotnej.
Jeżeli polski turysta nie będzie miał ze sobą EKUZ, to po powrocie do kraju i tak będzie mógł liczyć na zwrot kosztów leczenia. Warunkiem jest dostarczenie pełnej dokumentacji i rachunków do NFZ.
Na bezpłatną opiekę lekarską nie mogą liczyć turyści, którzy podróżują do pozostałych państw spoza Unii Europejskiej. - Obywatel, który nie wykupi polisy komercyjnej lub posiada polisę, której suma gwarancyjna jest zbyt niska, musi liczyć się z koniecznością pokrycia części lub pełnych kosztów leczenia i transportu do Polski - mówi Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.