Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Spłać kredyt, dostaniesz 500 zł. Albo 11 zł. Reklamowa ściema Polbanku

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
10.01.2010 , aktualizacja: 11.01.2010 12:04
A A A Drukuj
Pamiętacie świąteczną reklamówkę banku Citi Handlowy, która obiecywała do 1200 zł prezentu każdemu, kto weźmie w tym banku drogi kredyt gotówkowy? Przy bliższym przyjrzeniu się prezentowi, niestety, okazało się, że większość klientów Citi nawet nie może marzyć o takich pieniądzach. Np. pożyczając 2000 zł, można było dostać od banku 20 zł. Tyle że razem z kredytem bank kazał sobie płacić za konto, które rocznie kosztuje co najmniej... 40 zł.
Reklama Polbanku
Reklama Polbanku
Po opisaniu tej manipulacji na łamach rubryki "Prześwietlamy reklamy" Citi Handlowy przyznał się do tego, że grał wobec klientów nie fair. Zmienił telewizyjną reklamówkę, a kilka dni temu jego prezes Sławomir Sikora obiecał, że więcej takich niby-prezentów w jego banku nie będzie.



Czytaj też: Citi Handlowy obiecuje: u nas już bez gwiazdek i haczyków!

Niestety, Citi Handlowy znalazł już niechlubnych naśladowców. Identyczny patent na naciąganie klientów stosuje od kilkunastu dni w swoich telewizyjnych reklamówkach grecki Polbank. Ten sam, którego hasłem przewodnim jest: "Po prostu, po ludzku". Tym razem bank po prostu i po ludzku robi ludzi w konia. A jak robi? Jeśli nie widzieliście jeszcze jego reklamówki kredytu gotówkowego, to posłuchajcie:

- Tato, zobacz, co babcia mi kupiła! - krzyczy malec na zakupach w centrum handlowym, pokazując wielkiego smoka na biegunach. Prezent, z grubsza licząc, musiał kosztować kilkaset złotych. Skąd babcia miała tyle forsy? Oczywiście w prezencie od banku dostała. Za to, że rzetelnie spłacała wzięty wcześniej kredyt na remont mieszkania. - Spłacam w terminie, więc obniżyli mi oprocentowanie i zwrócili różnicę. 500 zł za sumienność dostałam! - chwali się babcia. I zaraz dodaje: - Matematyka się kłania!

Czytaj też komentarz w blogu Macieja Samcika Polbank robi nas w konia. Po prostu, po ludzku!

No właśnie. Ja też miałem w szkole matematykę i nie bardzo wyobrażam sobie, że Polbank, który i bez rozdawania prezentów na prawo i lewo przynosi swoim właścicielom straty, zapłaci każdemu klientowi po 500 zł za rzetelne spłacanie rat. Zadzwoniłem na infolinię i sprawdziłem, jak jest naprawdę. Co się okazało?

Otóż tak samo jak w przypadku "prezentów" Citi Handlowego wysokość wypłaty za rzetelne regulowanie rat jest uzależniona od wysokości kredytu. I wynosi tylko 1 proc. pierwotnie naliczonych odsetek. I to tylko odsetek, a przecież koszt kredytu to także różne prowizje i opłaty. Gdybym chciał pożyczyć z Polbanku 2000 zł i spłacił terminowo wszystkie raty w ciągu roku, to Polbank zapłaciłby mi... raptem 11 zł bonusu. Aż strach pomyśleć, jak gigantyczną pożyczkę musiałbym wziąć, żeby dostać 500 zł zwrotu jak babcia z reklamy.

Te 11 zł to zaledwie drobny procent łącznych kosztów pożyczki. Sama tylko prowizja za przyznanie kredytu w wysokości 2000 zł wynosi aż 60 zł, nie mówiąc o odsetkach, które trzeba zapłacić.

Polbank, który występuje pod sztandarem uczciwości wobec klienta i prostych, jasnych zasad, tym razem się nie popisał. Pokazywanie w reklamówce babci, która rzekomo dostała 500 zł prezentu za rzetelną spłatę, podczas gdy przeciętny klient Polbanku może dostać tylko kilkanaście złotych bonusu, jest czystą manipulacją.

Czytaj też: wstydliwy sekret PKO BP

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie