Po opisaniu tej manipulacji na łamach rubryki "Prześwietlamy reklamy" Citi Handlowy przyznał się do tego, że grał wobec klientów nie fair. Zmienił telewizyjną reklamówkę, a kilka dni temu jego prezes Sławomir Sikora obiecał, że więcej takich niby-prezentów w jego banku nie będzie.
Czytaj też:
Citi Handlowy obiecuje: u nas już bez gwiazdek i haczyków! Niestety, Citi Handlowy znalazł już niechlubnych naśladowców. Identyczny patent na naciąganie klientów stosuje od kilkunastu dni w swoich telewizyjnych reklamówkach grecki Polbank. Ten sam, którego hasłem przewodnim jest: "Po prostu, po ludzku". Tym razem bank po prostu i po ludzku robi ludzi w konia. A jak robi? Jeśli nie widzieliście jeszcze jego reklamówki kredytu gotówkowego, to posłuchajcie:
- Tato, zobacz, co babcia mi kupiła! - krzyczy malec na zakupach w centrum handlowym, pokazując wielkiego smoka na biegunach. Prezent, z grubsza licząc, musiał kosztować kilkaset złotych. Skąd babcia miała tyle forsy? Oczywiście w prezencie od banku dostała. Za to, że rzetelnie spłacała wzięty wcześniej kredyt na remont mieszkania. - Spłacam w terminie, więc obniżyli mi oprocentowanie i zwrócili różnicę. 500 zł za sumienność dostałam! - chwali się babcia. I zaraz dodaje: - Matematyka się kłania!
Czytaj też komentarz w blogu Macieja Samcika
Polbank robi nas w konia. Po prostu, po ludzku! No właśnie. Ja też miałem w szkole matematykę i nie bardzo wyobrażam sobie, że Polbank, który i bez rozdawania prezentów na prawo i lewo przynosi swoim właścicielom straty, zapłaci każdemu klientowi po 500 zł za rzetelne spłacanie rat. Zadzwoniłem na infolinię i sprawdziłem, jak jest naprawdę. Co się okazało?
Otóż tak samo jak w przypadku "prezentów" Citi Handlowego wysokość wypłaty za rzetelne regulowanie rat jest uzależniona od wysokości kredytu. I wynosi tylko 1 proc. pierwotnie naliczonych odsetek. I to tylko odsetek, a przecież koszt kredytu to także różne prowizje i opłaty. Gdybym chciał pożyczyć z Polbanku 2000 zł i spłacił terminowo wszystkie raty w ciągu roku, to Polbank zapłaciłby mi... raptem 11 zł bonusu. Aż strach pomyśleć, jak gigantyczną pożyczkę musiałbym wziąć, żeby dostać 500 zł zwrotu jak babcia z reklamy.
Te 11 zł to zaledwie drobny procent łącznych kosztów pożyczki. Sama tylko prowizja za przyznanie kredytu w wysokości 2000 zł wynosi aż 60 zł, nie mówiąc o odsetkach, które trzeba zapłacić.
Polbank, który występuje pod sztandarem uczciwości wobec klienta i prostych, jasnych zasad, tym razem się nie popisał. Pokazywanie w reklamówce babci, która rzekomo dostała 500 zł prezentu za rzetelną spłatę, podczas gdy przeciętny klient Polbanku może dostać tylko kilkanaście złotych bonusu, jest czystą manipulacją.
Czytaj też:
wstydliwy sekret PKO BP