Choć reklama jest emitowana tylko w niektórych stacjach telewizyjnych, wisi na stałe na stronie internetowej Kas Stefczyka. Spot jest zresztą dość ascetyczny i gdyby nie nadmiar ekspresji głównej postaci, to nie byłoby właściwie o czym pisać.
Slogan w reklamie zachęca: "Umów się na wygodne raty!". Zachęcony zadzwoniłem więc na infolinię Kas Stefczyka, by sprawdzić, jak to jest z tymi wygodnymi ratami. Zwłaszcza że spółdzielcze kasy od jakiegoś czasu podkreślają, że w odróżnieniu od banków one nie odsyłają klientów z kwitkiem i walczą z tzw. wykluczeniem finansowym Polaków.
Czytaj też:
Kasy Stefczyka wchodzą na rynek. Ale po co SKOK-om nowa marka? Pani z infolinii - muszę to podkreślić - była kompetentna i odpowiadała mi cierpliwie na dziesiątki pytań (w niejednym banku telefonistki traktowały mnie dużo mniej życzliwie). Powiedziałem jej, że dzwonię w imieniu mamy, emerytki, która chciałaby wziąć w Kasach Stefczyka pożyczkę. Wymyśliłem, że mama ma 65 lat, dostaje 1100 zł emerytury (bez żadnych dodatków). I zapytałem jak bardzo wygodne raty Stefczyk mógłby jej zaproponować.
Okazało się, że maksymalna zdolność kredytowa mamy wynosi aż 20 tys. zł przy pięcioletnim okresie spłacania rat oraz 17 tys. zł przy trzech latach. Sporo jak na emerytkę. Zaproponowana miesięczna rata przy wariancie trzyletnim wyniosłaby aż 606 zł (czyli ponad połowę miesięcznej emerytury!), zaś koszt pożyczki, razem z prowizją - aż 5600 zł.
Ale mama aż tak wysokiej pożyczki nie potrzebuje. Poprosiłem więc o wyliczenie wysokości oprocentowania i rat dla pożyczki w wysokości 4000 zł wziętej na dwa lata. Pani ustaliła, że oprocentowanie wyniosłoby 17 proc. (sporo, w niektórych bankach stawki są niższe), a miesięczna rata wyniesie 198 zł. W sumie trzeba będzie oddać 750 zł odsetek, 200 zł prowizji i zapisać się do SKOK-u (w przypadku Stefczyka to koszt 90 zł). Na szczęście, składając wniosek kredytowy przez telefon, nie trzeba wykupić żadnego dodatkowego ubezpieczenia. Gdybym chciał spisać wniosek w placówce, to - jak twierdziła pani z infolinii - mogliby jakiegoś zażądać.
Cóż, w Kasach Stefczyka zbyt tanio nie jest - przy pożyczce 4000 zł po dwóch latach trzeba oddać aż o 1000 zł więcej, niż się pożyczyło! Pojedyncze raty więc są może i wygodne, ale jeśli je podliczyć i okrasić prowizją - chyba mogą uwierać.
Czytaj też o najnowszych efektach akcji prześwietlania reklam:
w PZU panika po krytyce spotów reklamowych! Uchachanych laluni już nie ubezpieczają?Czytaj też o reklamach Lukas Banku:
Życie na kredyt, czy kredyt na życie? Bałamutna reklama szybkich pożyczek 