Po odszkodowanie do sądu. 20-30 proc. dla firmy odszkodowawczej
18.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 14:06
Sąd przyznał dwa razy wyższe odszkodowanie niż ubezpieczyciel. Poszkodowany dochodził swoich praw na sali sądowej, żeby pokryć koszty rehabilitacji. Odszkodowaniem musiał podzielić się z firmą odszkodowawczą
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzina ubezpieczonego została bez odszkodowania, bo...umarł za wcześnie (05-01-12, 17:41)
- Interwencja: Polisę OC kupił godzinę za późno (20-12-11, 10:16)
- S&P obniży rating Avivie, Allianz, Generali i 12 innym ubezpieczycielom? (09-12-11, 23:43)
- Ubezpieczyciele nadal nie zarabiają na sprzedaży polis OC. Będą podwyżki (09-12-11, 21:10)
- "PB": Życie menedżera ma wyższą cenę (28-11-11, 07:39)
- Nie pchaj samochodu, bo nie dostaniesz odszkodowania (17-11-11, 14:11)
- Odszkodowanie od PZU musiał ściągać komornik (28-10-11, 17:44)
- Na odszkodowanie za auto czekał pół roku. Zawinił Santander Bank (28-10-11, 14:39)
Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Więcej listów
Trzy lata temu mercedes, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, zajechał drogę nadjeżdżającemu suzuki, w którym jechał Patryk i jego kolega kierujący autem. Chcąc uniknąć zderzenia z mercedesem, mężczyzna zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z innym pojazdem.
Kierowca - kolega Patryka - nie przeżył tego wypadku. Zginął na miejscu.
24-letni Patryk miał więcej szczęścia, ale w stanie ciężkim trafił na oddział intensywnej terapii. Przez trzy tygodnie przebywał w śpiączce. Nie był w stanie samodzielnie oddychać. Wyniki diagnozy wykazały, że Patryk miał rozerwane narządy jamy brzusznej i poważny uraz kręgosłupa. Dopiero po pół roku udało mu się samodzielnie stanąć na nogach.
Po ponad trzech latach od wypadku Patryk nadal odczuwa usztywnienie kręgosłupa, bo znajduje się w nim wiele tytanowych zespoleń. Wchodzenie po schodach czy wstawanie z łóżka to dla niego wyzwania i prawdopodobnie zostaną nimi do końca życia. Patryk musiał zrezygnować z dotychczasowego trybu życia. Nie mógł uprawiać sportów, zrezygnował z planów podjęcia studiów. Po pewnym czasie udało mu się znaleźć pracę.
Patryk zdecydował się walczyć o odszkodowanie w sądzie, bo Generali, gdzie kolega Patryka miał wykupioną polisę OC, zdecydował się wypłacić tylko 100 tys. zł. To i tak więcej, niż ubezpieczyciel wypłacił na początku. Od razu po wypadku Patryk dostał... 1 tys. zł.
100 tys. zł nie wystarczyłoby na pokrycie kosztów rehabilitacji. Po półtorarocznym procesie zapadł wyrok. Sąd przyznał Patrykowi dodatkowe 100 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Patryk cały czas czeka na pieniądze.
- Generali odmawia komentarza do wydanego przez sąd I instancji rozstrzygnięcia w opisanej sprawie. Biorąc jednak pod uwagę wszelkie ujawnione dotychczas okoliczności sprawy oraz treść uzasadnienia wyroku, została podjęta decyzja o wniesieniu apelacji - mówi Jakub Jacewicz z Generali.
Odszkodowaniem Patryk będzie musiał podzielić się z firmą odszkodowawczą Auxilia, która reprezentowała poszkodowanego w sądzie. Za wygraną sprawę Auxilia weźmie 19-29 proc. przyznanego Patrykowi odszkodowania, czyli ok. 40-60 tys. zł. Z tego kilka-kilkanaście tysięcy złotych pochłoną koszty rozprawy.

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?
Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym
Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie
- 26-05-2012 01:40
Rekordowe odszkodowanie dla ofiary wypadku: 1,6 mln zł
- 25-05-2012 21:45
Sąd: Reklamy Link4 ośmieszające agentów były nieetyczne
- 25-05-2012 16:15
Coraz mniej samotnych matek stać na kredyt hipoteczny

