Interwencja: Polisę OC kupił godzinę za późno
20.12.2011
, aktualizacja: 20.12.2011 17:04
Kierowca kupił polisę i... zapomniał za nią zapłacić. Przypomniał sobie dopiero wtedy, kiedy spowodował stłuczkę. Właścicielka poszkodowanego auta musiała czekać miesiąc, zanim Link4 poinformowało, że musi ubiegać się o odszkodowanie nie od Link4, tylko od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego
ZOBACZ TAKŻE
- Bank przysyłał komornika do poprzedniego właściciela mieszkania (13-01-12, 10:36)
- Rodzina ubezpieczonego została bez odszkodowania, bo...umarł za wcześnie (05-01-12, 17:41)
- Ubezpieczyciel dwa miesiące sprawdzał, czy kierowca ma polisę OC (30-12-11, 16:34)
- Firmy nie wiedzą, kto ma u nich wykupione OC (30-12-11, 01:00)
- Dostarczyli wszystkie dokumenty, ale bank i tak spadku nie wypłacał (21-12-11, 15:54)
- Proama - nowy ubezpieczyciel na polskim rynku (21-12-11, 15:52)
- Jak długo można czekać na rozpatrzenie reklamacji (21-12-11, 14:40)
- Po odszkodowanie do sądu. 20-30 proc. dla firmy odszkodowawczej (18-11-11, 17:14)
- Nie pchaj samochodu, bo nie dostaniesz odszkodowania (17-11-11, 14:11)
- Chcesz zwiększyć wartość nieruchomości? Konieczna inspekcja banku (15-11-11, 22:33)
Podyskutuj o artykule na Forum
W mercedesa pani Moniki wjechał zielony peugeot. Poszkodowana wezwała policję, która ukarała mandatem kierowcę peugeota. Sprawca stłuczki pokazał wydrukowaną z internetu umowę ubezpieczenia OC, na podstawie której pani Monika chciała domagać się odszkodowania od Link4 z OC sprawcy.
Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Więcej listów
Kilka dni później rzeczoznawca ubezpieczyciela przyjechał do rozbitego mercedesa pani Moniki i wycenił koszty naprawy auta.
Poszkodowana myślała, że sprawa jest załatwiona i za kilkanaście dni może spodziewać się odszkodowania na swoim koncie bankowym.
Ale to był dopiero początek problemów.
Link4 dopiero po ponad miesiącu od zgłoszenia stłuczki poinformowało panią Monikę, że sprawca nie ma ważnej polisy. Jak to możliwe? Na miejscu stłuczki sprawca pokazał jedynie wydruk mailowy, a powinien mieć również dowód wpłaty. Polisa jest ważna nie od momentu podpisania umowy, ale od momentu zapłaty składki.
Teraz pani Monika musi ubiegać się o odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, który wypłaca odszkodowania za nieubezpieczonych kierowców, żeby później zwrócić się z tzw. regresem do sprawcy stłuczki. W rzeczywistości więc za naprawę auta pani Moniki sprawca będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni.
Z szacunków Funduszu wynika, że po polskich drogach może jeździć około 200 tys. pojazdów bez ważnego OC. UFG prowadzi łącznie około 18 tys. postępowań o zwrot wypłaconych odszkodowań. Średnia wartość takiej szkody to 10 tys. zł. Jednak rekordzista ma do zwrotu prawie 700 tys. zł.
Oprócz odszkodowania za zniszczenia właściciel samochodu osobowego za brak komunikacyjnego OC musi zapłacić w tym roku 1980 zł kary (wysokość kary zależy od kursu złotego, dla samochodu osobowego wynosi równowartość 500 euro). W tym przypadku właściciel zapłaci 400 zł, bo nie miał OC krócej, niż trzy dni.
Podyskutuj o artykule na Forum

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?
Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym
Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie
- 26-05-2012 01:40
Rekordowe odszkodowanie dla ofiary wypadku: 1,6 mln zł
- 25-05-2012 21:45
Sąd: Reklamy Link4 ośmieszające agentów były nieetyczne
- 25-05-2012 16:15
Coraz mniej samotnych matek stać na kredyt hipoteczny



