Niby "Konto za zero", a bank i tak opłatę pobiera
14.01.2012
, aktualizacja: 15.01.2012 22:00
Pani Krystyna zamieniła swoje dotychczasowe konto bankowe na szeroko reklamowane "Konto za zero", które niestety jak się okazało nie zawsze jest bezpłatne. W grudniu została z niego pobrana opłata 24 zł za użytkowanie karty
ZOBACZ TAKŻE
- Załóż konto, dostaniesz 200 zł. Banki wchodzą w zakupy grupowe (06-04-12, 13:50)
- Chciał zlikwidować kartę kredytową, bank zwlekał ze zwrotem kaucji (02-02-12, 22:52)
- Nie mogła wypłacić pieniędzy z lokaty, bank nie zmienił jej danych (01-02-12, 12:28)
- Za co płacimy kartami? Zaglądamy do portfeli bogaczy i Kowalskiego (27-01-12, 19:12)
- Konto dla firm z prawnikiem, doradcą podatkowym i... białym wywiadem! (27-01-12, 01:00)
- Kupiła garnki i dostała od banku... dwa kredyty (16-01-12, 11:01)
- Bank przysyłał komornika do poprzedniego właściciela mieszkania (13-01-12, 10:36)
- Dostarczyli wszystkie dokumenty, ale bank i tak spadku nie wypłacał (21-12-11, 15:54)
- Jak długo można czekać na rozpatrzenie reklamacji (21-12-11, 14:40)
- Za taką obsługę bankom dziękujemy
Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Więcej listów
Pani Krystyna od kilkunastu lat posiada konto w banku PKO BP. Zachęcona reklamą w telewizji dotyczącą wprowadzonych przez bank nowych kont osobistych, w których nie pobiera opłat m.in. za karty postanowiła zmienić dotychczasowe konto na "Konto za zero".
Otrzymała nowy numer konta, kartę Visa. Starą kartę bankowi zwróciła, a za całą usługę zmiany konta zapłaciła bankowi jednorazowo 50 zł.
Jak się wkrótce okazało, nie była to jednak jedyna pobrana przez bank opłata.
- Na początku grudnia bank pobrał z mojego konta kwotę 24 zł z tytułu ,,opłaty za użytkowanie karty" - pisze pani Krystyna. Czytelniczka próbowała wyjaśnić sprawię telefonicznie jednak została wtedy jedynie pouczona, że jeśli nie zgadza się z opłatą może złożyć reklamacje.
- Reklamację złożyłam, ale uważam, że takie praktyki banku są niedopuszczalne i podważają wiarygodność klienta - pisze.
Zapytany o opłatę bank powiedział nam tylko, że w przypadku wątpliwości klientów co do operacji przeprowadzonych przez niego np. w związku z prowadzonym rachunkiem, tego typu sytuacje wyjaśniane są bezpośrednio z klientem, po złożeniu przez niego reklamacji.
Po jakimś czasie odezwała się do nas ponownie pani Krystyna. Bank poinformował ją o zwrocie na jej konto 24 zł. - Nie ma jednak słowa o tym że należność została pobrana niesłusznie i zwykłych przeprosin. Poinformowano mnie o pozytywnym rozpatrzeniu sprawy i podjęciu decyzji o zwrocie na mój rachunek opłaty w wysokości 24 zł. Na zakończenie podano ''Mamy nadzielę, iż podjęta przez Bank decyzja jest zgodna z Pani oczekiwaniami" - cytuje pani Krystyna.

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?
Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym
Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie
- 26-05-2012 01:40
Rekordowe odszkodowanie dla ofiary wypadku: 1,6 mln zł
- 25-05-2012 21:45
Sąd: Reklamy Link4 ośmieszające agentów były nieetyczne
- 25-05-2012 16:15
Coraz mniej samotnych matek stać na kredyt hipoteczny

