Wygrasz z PKO BP, ale... nie od razu
13.06.2010
, aktualizacja: 13.06.2010 21:58
Prowizja za wcześniejszą spłatę kredytu? Wygrasz z bankiem PKO BP, ale... nie od razu
ZOBACZ TAKŻE
- Przyjazny kredyt: zanim się zadłużysz, uporządkuj swoje domowe finanse (20-09-10, 12:00)
- Przelałem pieniądze za granicą. Czemu nie mogę wyciągnąć ich w kraju? (08-07-10, 15:26)
- Kolejny bank obniża prowizje związane z kontem osobistym (13-06-10, 11:21)
- Jesteś bezrobotny i zadłużony po uszy? Bank da ci złotą kartę (13-06-10, 10:31)
- 46 zł zysku miesięcznie? Polbank i Meritum najwięcej zapłacą ci za ROR (11-06-10, 08:37)
- Bank obiecał promocję, a co innego wpisał do umowy kredytowej. Co robić? (10-06-10, 08:11)
- Zawyżone ubezpieczenie kredytu: można wygrać z bankiem! (07-06-10, 11:16)
W tym tygodniu również zamiast prześwietlania reklamy rozwiązuję dylematy klientów banków w ramach rubryki "Co dwie głowy, to nie jedna". Dziś będzie o gorącym sporze, który toczył klient PKO BP ze swoim bankiem. Poszło o prowizję związaną z wcześniejszą spłatą kredytu. Napisał do mnie pan Sławomir, klient banku PKO BP. Pan Sławek pisze tak: "W 2004 r. podpisałem z PKO BP umowę o kredyt hipoteczny. W umowie jest zapis, że za wcześniejszą spłatę kredytu opłata wynosi 0 zł. (...) Ostatnio dokonałem sprzedaży kredytowanego przez bank mieszkania. Bank wydał mi zaświadczenie, na którym jest napisane, że zgodnie z obowiązującą tabelą opłat i prowizji za wcześniejszą spłatę bank pobierze 1,5 proc. prowizji" - pisze czytelnik.
I rzeczywiście, kilka dni później, gdy klient spłacił cały kredyt w wysokości 80 tys. zł, bank PKO BP pobrał prowizję 1,5 proc. (czyli 1200 zł), twierdząc, że tabela opłat i prowizji uległa zmianie. "Złożyłem reklamację w tej sprawie, argumentując to odpowiednim zapisem w mojej umowie. Reklamacja została niestety odrzucona" - pisze pan Sławomir.
Tyle klient. A co na to bank? Na moje pytanie uzyskałem odpowiedź, że "w umowach kredytu zawieranych przez bank z klientami w 2004 r. zawarte były postanowienia, iż za czynności związane z obsługą kredytu bank pobiera od klienta prowizje i opłaty określone w Taryfie Prowizji i Opłat. Jednocześnie w umowie kredytu zawarta była klauzula zmienności Taryfy Prowizji i Opłat. Jedną z takich czynności, związaną z obsługą kredytu, jest realizacja dyspozycji klienta dotycząca wcześniejszej spłaty kredytu. W umowie kredytu bank zamieszcza stawki opłat obowiązujące w dniu zawierania umowy. Zgodnie z zawartą klauzulą zmienności, w trakcie całego okresu kredytowania, wysokości stawek opłat i prowizji mogą ulegać zmianie".
Opisując sprawę w blogu "Subiektywnie o finansach", nawet nie łudziłem się, że klient ma jakiekolwiek szanse na zwycięstwo. Na pierwszy rzut oka argumenty banku były trudne do obalenia. Ale klient nie odpuścił. Złożył kolejne odwołanie od wyniku reklamacji i... wygrał! Najpierw bank oddał mu pobraną prowizję, a po kolejnej reklamacji także poniesione koszty - pieniądze wydane za wysłanie ośmiu listów poleconych i należne odsetki.
Jak to możliwe, że bank musiał zmienić zdanie, choć wcześniej tak twardo bronił swoich racji? Otóż, jak napisał mi pan Sławomir, "bank nie był w stanie udowodnić, że informacja o zmianach w Taryfie Prowizji i Opłat do mnie dotarła. Bank wysłał ją wraz z zaświadczeniem o wysokości raty za dany miesiąc listem zwykłym. Wyszło więc na to, że to bank nie dopełnił warunków umowy i nie poinformował mnie o zmianach, które mogłem przecież odrzucić i wypowiedzieć kredyt".
Genialne, prawda? "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!". Klient zastosował taką samą taktykę jak bank i udowodnił potężnej instytucji finansowej niedopełnienie procedur. Jestem dla pana Sławomira pełen podziwu, że nie poddał się i nie mogąc wprost zakwestionować argumentacji banku, znalazł lukę w sposobie zmiany prowizji.
Więcej o sporach banków z klientami czytaj w blogu Macieja Samcika na stronie internetowej www.samcik.blox.pl oraz w serwisie Wyborcza.biz/finanse
I rzeczywiście, kilka dni później, gdy klient spłacił cały kredyt w wysokości 80 tys. zł, bank PKO BP pobrał prowizję 1,5 proc. (czyli 1200 zł), twierdząc, że tabela opłat i prowizji uległa zmianie. "Złożyłem reklamację w tej sprawie, argumentując to odpowiednim zapisem w mojej umowie. Reklamacja została niestety odrzucona" - pisze pan Sławomir.
Tyle klient. A co na to bank? Na moje pytanie uzyskałem odpowiedź, że "w umowach kredytu zawieranych przez bank z klientami w 2004 r. zawarte były postanowienia, iż za czynności związane z obsługą kredytu bank pobiera od klienta prowizje i opłaty określone w Taryfie Prowizji i Opłat. Jednocześnie w umowie kredytu zawarta była klauzula zmienności Taryfy Prowizji i Opłat. Jedną z takich czynności, związaną z obsługą kredytu, jest realizacja dyspozycji klienta dotycząca wcześniejszej spłaty kredytu. W umowie kredytu bank zamieszcza stawki opłat obowiązujące w dniu zawierania umowy. Zgodnie z zawartą klauzulą zmienności, w trakcie całego okresu kredytowania, wysokości stawek opłat i prowizji mogą ulegać zmianie".
Opisując sprawę w blogu "Subiektywnie o finansach", nawet nie łudziłem się, że klient ma jakiekolwiek szanse na zwycięstwo. Na pierwszy rzut oka argumenty banku były trudne do obalenia. Ale klient nie odpuścił. Złożył kolejne odwołanie od wyniku reklamacji i... wygrał! Najpierw bank oddał mu pobraną prowizję, a po kolejnej reklamacji także poniesione koszty - pieniądze wydane za wysłanie ośmiu listów poleconych i należne odsetki.
Jak to możliwe, że bank musiał zmienić zdanie, choć wcześniej tak twardo bronił swoich racji? Otóż, jak napisał mi pan Sławomir, "bank nie był w stanie udowodnić, że informacja o zmianach w Taryfie Prowizji i Opłat do mnie dotarła. Bank wysłał ją wraz z zaświadczeniem o wysokości raty za dany miesiąc listem zwykłym. Wyszło więc na to, że to bank nie dopełnił warunków umowy i nie poinformował mnie o zmianach, które mogłem przecież odrzucić i wypowiedzieć kredyt".
Genialne, prawda? "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!". Klient zastosował taką samą taktykę jak bank i udowodnił potężnej instytucji finansowej niedopełnienie procedur. Jestem dla pana Sławomira pełen podziwu, że nie poddał się i nie mogąc wprost zakwestionować argumentacji banku, znalazł lukę w sposobie zmiany prowizji.
Więcej o sporach banków z klientami czytaj w blogu Macieja Samcika na stronie internetowej www.samcik.blox.pl oraz w serwisie Wyborcza.biz/finanse

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?
Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym
Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie
- 26-05-2012 01:40
Rekordowe odszkodowanie dla ofiary wypadku: 1,6 mln zł
- 25-05-2012 21:45
Sąd: Reklamy Link4 ośmieszające agentów były nieetyczne
- 25-05-2012 16:15
Coraz mniej samotnych matek stać na kredyt hipoteczny



