Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Bank do klienta: podpisz umowę, przeczytasz ją później

Maciej Samcik
28.06.2010 , aktualizacja: 28.06.2010 12:53
A A A Drukuj
Bankowe umowy nigdy nie należały do najłatwiejszych i rzadko kiedy są przyjazne, jeśli chodzi o formę oraz stosowany w nich język. Nawet jeśli nie ma w nich zaszytych żadnych haczyków, to przebrnąć przez takie dokumenty zwykle nie jest łatwo. Od lat zachęcam każdego, kto powierza swoje pieniądze lub finansową przyszłość instytucjom finansowym, by czytał dokładnie każdą podsuwaną do podpisu umowę i - jeśli czegoś nie rozumie - zadręczał finansistów pytaniami.
Klienci nie wiedzą, czy reklamację można wysyłać e-mailem, faksem, czy składać ją w centrali firmy
fot. iStock
Klienci nie wiedzą, czy reklamację można wysyłać e-mailem, faksem, czy składać ją w centrali firmy
Najgorzej jest wtedy, kiedy bank nie tylko sporządza umowy w trudnym do zrozumienia slangu finansowo-prawniczym, nie tylko wpisuje do nich kontrowersyjne zapisy (licząc na to, że klient ich nie zauważy), ale i nie daje klientowi czasu, by się z umową zapoznał przed podpisaniem. Niestety, z jednego z listów, który dostałem kilka dni temu, wynika, że takich przypadków jest całkiem sporo. Zwłaszcza kiedy zamawiamy jakąś usługę finansową przez telefon, bankowcy "zapominają" o tym, by wcześniej przesłać wzór tejże umowy do przeczytania.

Napisała do mnie pani Agnieszka, klientka mBanku oraz Getin Noble Banku. "Ostatnio zadzwoniła do mnie telefonistka z banku, by namówić na otwarcie kredytu odnawialnego. Debet jest mi tak naprawdę zupełnie niepotrzebny, ale nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć. Dałam się zatem namówić. Pani bardzo uprzejmie mnie wypytała o wszystko, po czym poinformowała, że po uzyskaniu decyzji kredytowej bank się do mnie jeszcze raz odezwie. Niestety, bank nie dość że się nie odezwał, od razu przysłał do mnie kuriera z gotową umową" - relacjonuje czytelniczka.

No i pojawił się problem: "Umowa błaha nie była: kilkanaście stron zapisanych drobnym maczkiem. Kurier oświadczył na wstępie, że ma dla mnie jedynie pięć minut. Prosił, żebym wszystko podpisała, a jak mam jakiś problem, to zawsze mogę od umowy odstąpić w terminie 14 dni, co jest zapisane gdzieś w tej umowie. Stwierdziłam, iż nie będę się podpisywać pod czymś, czego wcześniej nie miałam nawet szansy przejrzeć. I odesłałam kuriera z powrotem do banku" - pisze pani Agnieszka.

Kiedy opisałem tę historię w gazetowym blogu "Subiektywnie o finansach", reakcje czytelników były bardzo różne. Od życzliwego zrozumienia dla problemów klientów, aż po litościwe spuszczenie zasłony milczenia nad brakiem świadomości czytelniczki, która nie znalazła stosownych wzorów umów na stronach internetowych instytucji finansowych, które zwykle właśnie tam wiszą. Uważam, że klient nie musi sam szukać wzoru umowy na stronie internetowej, instytucja finansowa powinna mu wskazać, gdzie taki wzór może znaleźć, bądź wręcz go mu dostarczyć.

Dostałem też niemało listów z opisem podobnych historii. Napisał do mnie np. pan Michał: "Spotkała mnie bardzo podobna sytuacja jak panią Agnieszkę. Przy czym mnie konsultant telefoniczny po prostu skłamał, odpowiadając na moje pytanie o opłaty związane z udzieleniem tego limitu debetowego. Powiedział, że ów kredyt jest darmowy. Kredyt odnawialny był mi niepotrzebny, ale skoro miał się nie wiązać z żadnymi kosztami, to zgodziłem się na przesłanie umowy. Zanim dotarła, przejrzałem tabelę opłat i prowizji, gdzie znalazłem pozycję: prowizja za udzielenie kredytu - 1 proc. kwoty kredytu, min. 25 zł".

Ale żeby nie kończyć tak pesymistycznie - notka w blogu przyniosła pozytywny skutek. Napisali do mnie szefowie Getin Noble Banku, żeby poinformować, że tak zmodyfikują zasady obsługi klientów, by za kilka, kilkanaście tygodni każdy z nich dostawał automatycznie wzór umowy zaraz po złożeniu wniosku o dany produkt finansowy. Trzymam za słowo! Wysyłanie wzoru umowy powinno być w standardzie we wszystkich polskich bankach. Pewnie w niejednym już jest. Ale tak czy owak, obietnica poprawy cieszy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Masz problem z bankiem?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie