Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Co dwie głowy: Kredyt z bankomatu, czyli jak bank "uproduktowił" klienta

Maciej Samcik
12.07.2010 , aktualizacja: 11.07.2010 23:11
A A A Drukuj
O tym, że banki skorzystają z każdego sposobu, żeby zaoferować klientowi jak najwięcej usług, wie chyba każdy z nas. Ale niekiedy bankowcy w swym zapale zbliżają się niebezpiecznie do granicy, za którą klient nie tylko nie weźmie nowej karty lub kredytu, ale wręcz się zdenerwuje i zacznie myśleć o zemście. Tak właśnie zareagowała jedna z klientek mBanku, pani Edyta. Została ona "zaatakowana" przez bank propozycją wzięcia szybkiej pożyczki... gdy stała przy bankomacie.
Pani Edyta pisze tak: „W bankomatach sieci cash4you, po dokonaniu autoryzacji karty PIN-em, na ekranach pojawia się komunikat: »Drogi (tu imię i nazwisko klienta), mBank przygotował dla Ciebie ofertę kredytową. Przyznano Ci limit w wysokości (tu kwota) złotych. Czy chcesz skorzystać z oferty? «. I dalej dwie opcje: tak i nie. Oraz obietnica banku, że w razie zainteresowania oddzwoni do klienta”.

"Ponieważ nie miałam ochoty, żeby wszyscy przechodnie, którzy za mną stoją, widzieli, jaką mam zdolność kredytową, zadzwoniłam do mBanku i spytałam, na jakiej podstawie dostaję propozycje handlowe za pośrednictwem bankomatu. Pani z infolinii wyjaśniła mi, że po autoryzacji PIN-em bankomat automatycznie łączy się z moim kontem i przedstawia mi ofertę reklamową przygotowaną przez mBank" - donosi czytelniczka.

Pani Edyta zażądała od telefonistki, by ta odnotowała w systemie brak zgody klientki na wyświetlanie ofert kredytowych w bankomacie. Okazało się jednak, że okiełznać bankomat nie jest tak łatwo: "Kilka dni temu ponownie korzystałam z bankomatu cash4you i pojawił się dokładnie ten sam komunikat. Zatem ponownie zadzwoniłam na infolinię mBanku i zapytałam, ile czasu trwa wycofanie mojej zgody na otrzymywanie informacji handlowych". Okazało się, że cała procedura może trwać nawet tydzień, bo bank musi powiadomić o decyzji pani Edyty wszystkich swoich partnerów.

Czytelniczka jest zła na bank. „Nie każdy ma ochotę, żeby przypadkowe osoby widziały, jaką mają zdolność kredytową. Wystarczyłoby przecież napisać: »Mamy dla Ciebie ofertę kredytową «. Bez podawania szczegółów, takich jak nazwisko czy limit. Kod PIN służy chyba do akceptacji transakcji kartą, a nie do dostępu do bankowości internetowej i ofert handlowych. Od tego jest login i hasło. Chyba powinny być jakieś granice prywatności i poufności?”.

Zapytałem o to Krzysztofa Olszewskiego z mBanku: "Rzeczywiście, od 28 maja osoby aktywnie korzystające z usług i produktów mBanku mogą otrzymywać propozycję skorzystania z kredytu gotówkowego lub karty kredytowej podczas wypłaty gotówki z bankomatów sieci cash4you. Informacja prezentowana jest wyłącznie tym klientom mBanku, którzy wcześniej wyrazili zgodę na przetwarzanie danych osobowych w celach marketingowych" - napisał mi rzecznik.

"Rozumiemy, że niektórzy klienci mogą być zaskoczeni taką formą promocji produktów, dlatego przed rozpoczęciem akcji zdecydowaliśmy się poinformować o niej klientów za pośrednictwem blogu oraz biura prasowego. Niezależnie od formy reklamy i sposobu jej przekazywania, klienci zawsze mają prawo nie wyrazić na nią zgody" - dodał Olszewski. I jest to ważne memento dla każdego z nas. Nim podpiszecie swoją zgodę na przetwarzanie przez bank danych osobowych w celach marketingowych, dobrze się zastanówcie. Bo konsekwencje wyrażenia takiej zgody mogą być zaskakujące.

Więcej o potyczkach klientów z bankami czytaj na:

Blog Macieja Samcika

Finanse na Wyborcza.biz

Więcej o kredytach w bankomacie: czytaj w blogu Macieja Samcika

Podziel się

Masz problem z bankiem?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie