Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Zrezygnował z karty kredytowej, ale bank przez dwa lata naliczał opłaty

oprac. Adrian Hinc
07.09.2010 , aktualizacja: 08.09.2010 12:45
A A A Drukuj
Rezygnacja z karty kredytowej to w teorii operacja prosta i niewymagająca wiele czasu. Zazwyczaj wystarczy złożyć jedno pismo lub wypełnić specjalny formularz. Cała procedura - wraz z okresem wypowiedzenia - nie trwa dłużej niż trzy-cztery miesiące. W przypadku naszego czytelnika zajęło to jednak aż dwa lata.
Masz problem z bankiem? Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz

Do redakcji napisał pan Krzysztof, który chciał wypowiedzieć umowę o prowadzenie karty kredytowej w Pekao SA. W marcu 2008 roku zrezygnował z karty dodatkowej, a pięć miesięcy później spłacił całość zadłużenia i listem poleconym wysłał wypowiedzenie. Wszystko odbyło się w wymaganej formie i we właściwym terminie, sprawa mogła więc zostać uznana za zamkniętą.

Mimo to do skrzynki pocztowej naszego czytelnika regularnie trafiały kolejne wyciągi z rachunku karty. Chcąc wyjaśnić, dlaczego otrzymuje z banku korespondencję, zdecydował się na kontakt z infolinią Pekao. Został uspokojony, że to normalna procedura - wyciągi są wysyłane jeszcze przez kilka miesięcy, co wynika z funkcjonującego w banku systemu. Pół roku później zniecierpliwiony klient zdecydował się osobiście odwiedzić oddział banku, by dowiedzieć się, na jakim etapie znajduje się jego sprawa.

Pan Krzysztof ze zdziwieniem przyjął informację, że karta kredytowa funkcjonuje w bankowym systemie jako aktywna, a o żadnym wypowiedzeniu nie ma nawet śladu. Za namową pracownika oddziału złożył więc swój wniosek ponownie i został zapewniony, że tym razem będzie to już definitywny koniec tej historii.

O karcie nie dawały zapomnieć kolejne wyciągi, które w dalszym ciągu otrzymywał nasz czytelnik. Co ciekawe, w jednym z kolejnych listów pojawiła się informacja, że z tytułu użytkowania karty dodatkowej naliczona została opłata roczna - 25 zł.

Czytelnik ponownie odwiedził więc oddział, gdzie skopiowano dotychczasową dokumentację i obiecano rozwiązać problem. Niemal dwa lata po rozpoczęciu procedury klientowi ponownie naliczono opłatę za kartę. Zadłużenie z tytułu użytkowania karty wzrosło więc do 50 zł.

- Wybieram się na urlop, zamierzam beztrosko wypocząć, a ten świeży wyciąg budzi we mnie złość pomieszaną z bezsilnością - pisze rozżalony czytelnik.

O całą sprawę zapytaliśmy w Banku Pekao SA, a odpowiedź powinna usatysfakcjonować pana Krzysztofa.

Jak zapewniła Justyna Rysiak z biura prasowego Pekao SA, sprawa została już wyjaśniona, a wszelkie opłaty anulowane.

- Pozostaje nam tylko przeprosić klienta za zaistniałą sytuację - dodała.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Masz problem z bankiem?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Masz problem z ubezpieczycielem, OFE, IKE czy TFI?

Napisz do nas: finanse@wyborcza.biz. Postaramy się pomóc w Twojej sprawie

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie