Paweł Kuglarz z kancelarii Beiten Burkhardt i równocześnie ekspert Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego uważa, że Sejm powinien poprawić ustawę "o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego", zanim wejdzie ona w życie, czyli przed 29 kwietnia. Deweloperowi np. będzie wolno przyjmować zaliczki od klientów wraz z postępem inwestycji, ale pieniądze trafią na rachunek powierniczy w banku, który sprawdzi, czy firma wydaje je zgodnie z przeznaczeniem. W przypadku rachunku zamkniętego deweloper mógłby sięgnąć po wpłaty klientów dopiero po sfinalizowaniu transakcji. Sęk w tym, że wymóg stosowania rachunku ma nie dotyczyć przedsięwzięć, w których deweloper zaczął sprzedaż mieszkań przed wejściem w życie ustawy, a rozpoczęciem sprzedaży jest podanie do publicznej wiadomości informacji na ten temat. Wystarczy więc ogłoszenie w prasie. Kuglarz obawia się, że niektóre firmy mogą wykorzystać tę lukę, aby jak najdłużej brać pieniądze bezpośrednio od klientów. Tacy deweloperzy nie musieliby się wówczas poddać kontroli banku.
Dlatego fundacja zaproponuje poprawkę, która z wymogu stosowania rachunku zwalniałaby tylko takie przedsięwzięcia, na które deweloperzy uzyskali pozwolenie na budowę i przed wejściem w życie ustawy znaleźli chętnych na jakąś część lokali. - Chodzi o to, żeby to była realna sprzedaż - wyjaśnia ekspert fundacji.
Zastrzeżenia do ustawy mają także deweloperzy. Obawiają się m.in. przepisu nakładającego na nich obowiązek informowania klientów o wszystkich planowanych inwestycjach w promieniu 1 km. Deweloper miałby sięgnąć w tym celu po "publicznie dostępne dokumenty". Polski Związek Firm Deweloperskich zaproponuje, by ustawa precyzowała, o jakie dokumenty chodzi. Wiceprezes Związku Marek Poddany uważa, że źródłem informacji o przyszłych inwestycjach może być plan zagospodarowania przestrzennego. Do dokumentów publicznie dostępnych można też zaliczyć studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Ale czy są nimi decyzje o warunkach zabudowy? Deweloperzy uważają, że nie. Ktoś może być jednak innego zdania, a zgodnie z ustawą za podawanie nieprawdziwych informacji bądź zatajanie prawdziwych deweloperowi grozi grzywna lub nawet dwa lata pozbawienia wolności.
Czy UOKiK, który w imieniu rządu odpowiada za tę ustawę, zamierza coś z tym problemem zrobić? - Na tym etapie nie planujemy zgłaszania uwag - odpowiedziała nam krótko rzeczniczka Urzędu Małgorzata Cieloch.
Ale przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury Zbigniew Rynasiewicz z PO zadeklarował w rozmowie z "Gazetą", że jeśli propozycje poprawek trafią do komisji, ta z pewnością zastanowi się nad zasadnością pilnej nowelizacji. To samo powiedział nam wiceprzewodniczący komisji Andrzej Adamczyk z PiS.
Kuglarz i Poddany zapowiadają, że w lutym przedstawią konkretne rozwiązania. Tymczasem niektóre firmy, m.in. poznańska Novum Plus, zapowiadają, że wcześniej dostosują się do wymogów ustawy, np. w kwestii prospektu informacyjnego, w którym deweloper podaje szczegółowe informacje o sobie i inwestycji. Na tej podstawie klienci mogą ocenić zalety i wady inwestycji oraz ryzyko związane z zaangażowaniem się w to przedsięwzięcie.