Takie wnioski wypływają z najnowszego raportu firmy doradczej Reas, która monitoruje rynki deweloperskie w
Warszawie, Krakowie,
Wrocławiu,
Trójmieście,
Poznaniu i
Łodzi. To aglomeracje, w których powstaje najwięcej nowych mieszkań. I najwięcej się ich tam sprzedaje. Pod tym względem zwłaszcza warszawscy deweloperzy mogą zaliczyć czwarty kwartał ubiegłego roku do udanych. Katarzyna Kuniewicz z Reasa poinformowała w czasie środowej konferencji, że w stolicy firmy znalazły chętnych na blisko 2,7 tys. mieszkań. W tym okresie wprowadziły ich na rynek tylko niespełna 2 tys. Analityczka zwraca jednak uwagę, że w kurczącej się ofercie wciąż jest aż 18,2 tys. lokali, w tym ponad 4 tys. gotowych. Gdyby w kolejnych kwartałach utrzymało się podobne tempo sprzedaży, a deweloperzy nie zaczynali nowych inwestycji, to mieszkań starczyłoby na ponad półtora roku.
Podobna sytuacja jest w pozostałych aglomeracjach. Przy czym deweloperzy najbardziej przeszarżowali we Wrocławiu, gdzie mimo stosunkowo dobrej sprzedaży, mieszkań wystarczyłoby nawet na dwa lata! Najprawdopodobniej właśnie tam można spodziewać się w tym roku największych przecen.
Mieszkania czekają, a doradcy kredytowi alarmują, że wskutek zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego, do których banki musiały dostosować swoje procedury kredytowe, gwałtownie skurczyły się możliwości finansowe potencjalnych nabywców mieszkań. Paweł Majtkowski z Expandera policzył, że w przypadku czteroosobowej rodziny o dochodach 8 tys. zł netto jej przeciętna zdolność kredytowa spadła w styczniu z 562 tys. do 382 tys. zł.
Deweloperzy starają się więc dostosowywać swoją ofertę do coraz skromniejszych możliwości klientów. Przede wszystkim rynek został zalany w ubiegłym roku tzw. mieszkaniami kompaktowymi. Firma Budrem właśnie się pochwaliła, że w jej inwestycji na warszawskiej Pradze mieszkania dwupokojowe mają 34, a trzypokojowe - 47 m kw. Najtańsze mieszkanie można tam kupić za niespełna 200 tys. zł.
Z danych Reasa wynika jednak, że w czwartym kwartale we wszystkich badanych aglomeracjach utrzymała się tendencja spadkowa nie tylko powierzchni mieszkań, ale także ceny metra kwadratowego. Na przykład średnia ofertowa na warszawskim rynku wynosiła pod koniec grudnia ok. 7,9 tys. zł za m kw. Przez cały ubiegły rok spadła więc o prawie 7 proc. W przypadku 50-metrowego lokalu oznacza oszczędność dla kupującego o prawie 28 tys. zł.
I jeszcze jedno. Średnia cena mieszkań wprowadzonych na rynek w czwartym kwartale była aż o 767 zł niższa od ofertowej w tym okresie. A jeśli wyłączyć bardzo drogie apartamenty, to okazuje się, że mieszkania, które deweloperzy zaczęli sprzedawać w końcówce ubiegłego roku, kosztowały średnio "tylko" ok. 6,9 tys. zł za m kw. Dodajmy, że w połowie 2008 r. życzyli sobie oni za nie blisko 9,5 tys. zł za metr.
A po ile firmy deweloperskie je sprzedają? Według Reasa średnia cena mieszkań, na które warszawscy deweloperzy znaleźli chętnych w czwartym kwartale ubiegłego roku wyniosła ok. 7,5 tys. zł za m kw. W rzeczywistości była ona najpewniej o kilka procent niższa ze względu na kilkuprocentowe upusty (średnio 5 proc.).