Sprzedałeś mieszkanie? Zapłać podatek za przypisany do niego grunt

Piotr Skwirowski
21.07.2010 , aktualizacja: 21.07.2010 14:12
A A A Drukuj
Możesz się wymigać od podatku ze sprzedaży mieszkania. Zupełnie legalnie. Ale uwaga! Fiskus upiera się, że zwolnienie nie dotyczy przypisanego do niego gruntu. Czy w sukurs podatnikom przyjdą sądy?

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Chodzi o sprzedaż mieszkań kupionych w latach 2007-08. - Przez dwa lata przygotowywałam się do tej transakcji. Chodziłam do urzędu skarbowego, pytałam, chciałam się upewnić, jak będzie. Zapewniano mnie, że podatku nie zapłacę - opowiada pani Janina, czytelniczka "Gazety". I rzeczywiście od sprzedaży mieszkania nie zapłaciła podatku, ale...

- Nagle, już po sprzedaży, od tego samego urzędnika, który mówił mi, że podatku nie będzie, usłyszałam, że muszę zapłacić podatek od sprzedaży gruntu - mówi zdenerwowana pani Janina. - Trzeba było wiedzieć, że pani sprzedaje nieruchomość. A nieruchomość to nie tylko mieszkanie, ale też przypisany do niego grunt, powiedział mi ten urzędnik - opowiada.



Czuje się oszukana. - Mogłam jeszcze trochę poczekać ze sprzedażą mieszkania i nie miałabym teraz problemów. Napiszcie o tym, może inni unikną dzięki temu kłopotów - prosi. Takich głosów mamy więcej.

O tej sprawie pierwszy raz pisaliśmy przeszło rok temu. Jak widać w meldunkową pułapkę fiskusa ciągle łapią się jednak nowi podatnicy.

Zgodnie z przepisami podatnik, który chce sprzedać mieszkanie kupione w latach 2007-08, powinien zapłacić 19 proc. podatku od dochodu z takiej transakcji. Dzięki tzw. uldze meldunkowej podatku może jednak nie płacić, pod warunkiem że przed sprzedażą był w tym mieszkaniu zameldowany przynajmniej przez rok. To ważna ulga - bez niej mieszkanie bez podatku można sprzedać dopiero po 5 latach od jego nabycia. Nic zatem dziwnego, że podatnicy chętnie korzystali z ulgi meldunkowej. Już po sprzedaży ze zdumieniem przyjmowali wezwania do... zapłaty podatku. A wszystko przez to, że urzędy skarbowe uznały, iż ulga meldunkowa obejmuje wprawdzie sprzedaż mieszkań, ale nie dotyczy udziałów w gruncie przypadającym na te mieszkania.

Niestety, do takiej interpretacji przepisów przychyliło się też Ministerstwo Finansów. Jego zdaniem "przedmiotowe zwolnienie od podatku [czyli ulga meldunkowa] nie obejmuje przychodów z odpłatnego zbycia gruntów, zarówno tych, które stanowią odrębny przedmiot własności (prawo wieczystego użytkowania gruntu), jak i gruntów trwale związanych z budynkami, stanowiących część składową nieruchomości. Oznacza to, iż w przypadku np. odpłatnego zbycia zabudowanej budynkiem mieszkalnym działki gruntu zwolnienie może dotyczyć, po spełnieniu warunków, wyłącznie przychodu ze zbycia tego budynku". Ale to jeszcze nie wszystko. Zdaniem resortu wartość gruntu powinna być wyodrębniona w akcie notarialnym. Inaczej mówiąc, powinna być w nim podana oddzielnie wartość mieszkania i oddzielnie wartość przypisanego do niego udziału w gruncie pod budynkiem mieszkalnym. Najczęściej tak jednak nie jest. Podana jest łączna wartość całej nieruchomości. W takiej sytuacji zdaniem fiskusa podatnik sam musi wyliczyć wartość gruntu przypadającego na jego mieszkanie - wylicza ją w oparciu o ceny rynkowe gruntu obowiązujące na danym terenie.

Na nic zdały się opinie ekspertów podatkowych, że takie stawianie sprawy to absurd, bo przecież grunt jest nierozerwalnie złączony z mieszkaniem i nie można sprzedać oddzielnie lokalu i ziemi, na której on stoi. W tej sytuacji podatnikom pozostało czekanie na wyroki sądów. Szybko pojawiło się kilka wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych, które stwierdzały, że ulga meldunkowa obejmuje jedynie wartość mieszkania, a od przypisanego do niego udziału w gruncie podatek trzeba płacić. Nadzieję w serca podatników wlał wyrok warszawskiego WSA z końca kwietnia 2010 r. Sąd stwierdził jasno: przepisy są nieprecyzyjne, a skoro tak, to nie można ich interpretować rozszerzająco, na niekorzyść podatników. Nie można na siłę oddzielać sprzedaży mieszkania od sprzedaży gruntu. Cała transakcja powinna być więc objęta ulgą.

Być może, jeśli takich wyroków będzie więcej, zmięknie też w końcu fiskus.

Podziel się