Nie pchaj samochodu, bo nie dostaniesz odszkodowania

...

Anna Popiołek 2011-11-17, ostatnia aktualizacja 2011-11-17 14:11:33.0

Rozładowany akumulator, na desce rozdzielczej świecą się wszystkie kontrolki, a ty próbujesz uruchomić auto metodą "na pych", w efekcie czego dochodzi do stłuczki? Uważaj, bo w tej sytuacji ubezpieczyciel odszkodowania ci nie wypłaci

Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Więcej listów




Pani Beata zostawiła samochód z włączonymi światłami. Efekt? Przez noc rozładował się akumulator. Rano próbowała bezskutecznie odpalić auto. W samochodzie nie działały światła, a kierownica została zablokowana. - Poprosiłam więc przypadkowych ludzi, żeby wypchali mi samochód pod lekką górkę. Nagle zaczęły się świecić wszystkie kontrolki i przestało działać wspomaganie kierownicy - opowiada. Pani Beata wjechała w znak drogowy.

Spisała oświadczenie i zgłosiła się po odszkodowanie do ubezpieczyciela, u którego miała zakupioną polisę autocasco. Sopocka Ergo Hestia odmówiła jednak wypłaty odszkodowania, powołując się na rażące niedbalstwo ze strony kierowcy.

- Nie jestem mechanikiem. Nie wiedziałam, że pracujący silnik zapewnia prawidłowe funkcjonowanie systemu wspomagania układu hamulcowego i kierowniczego - tłumaczyła się pani Beata. Nie odpuściła i wysłała ubezpieczycielowi "wezwanie do zapłaty" na kwotę 9 tys. zł. Skierowała również skargę do rzecznika ubezpieczonych, który stanął w jej obronie.

Rzecznik stwierdził, że ten wypadek nie może być potraktowany jako rażące niedbalstwo, bo zniszczenie auta nie było spowodowane umyślnie i nie wynikało ze złej woli pani Beaty. - Wiedza na temat działania pojazdów nie jest powszechna nawet wśród kierowców ze znacznym stażem. To domena pracowników warsztatów samochodowych - przekonuje Krystyna Krawczyk, dyrektor biura rzecznika ubezpieczonych.

Dodaje, że metoda uruchamiania auta "na pych" jest powszechna, a dodatkowo rozpropagowana przez film "Nie lubię poniedziałku". - Zakłady ubezpieczeń nie informują o negatywnych konsekwencjach prób uruchamiania samochodu w ten sposób - dodaje Krawczyk.

Ergo Hestia: - Nasi eksperci bardzo dokładnie sprawdzili okoliczności zdarzenia. Nie mamy podstaw do wypłaty odszkodowania. Poszkodowana musiała zdać egzamin na prawo jazdy z wynikiem pozytywnym. Posiadała więc uprawnienia do kierowania pojazdem. A przecież szkoły nauki jazdy uczą umiejętności przepisowego i bezpiecznego zachowania się na drodze w sytuacji wystąpienia awarii.