Biznes Ludzie Pieniądze

Telepraca dobra na kryzys

Katarzyna Pawłowska-Salińska
2008-12-16, ostatnia aktualizacja 2008-12-16 17:03

Już ponad rok w kodeksie pracy oficjalnie figuruje definicja telepracy. Niestety, nadal wielu pracodawców nie chce się przekonać do tej formy zatrudnienia.

UE nie dogadała się w sprawie nowej dyrektywy o czasie pracy
UE nie dogadała się w sprawie nowej dyrektywy o czasie pracy
W ciągu roku od wprowadzenia przepisów regulujących telepracę liczba telepracowników wzrosła pięciokrotnie - wynika z badań PBS DGA przeprowadzonych na początku listopada na zlecenie "Gazety Prawnej". Co 20. Polak pracuje lub pracował w ten sposób. Wciąż jednak czterech na dziesięciu w ogóle nie słyszało o tej formie zatrudnienia.

Kto i co zyskuje na telepracy?

Praca na odległość opłaca się i pracownikom, i pracodawcom. Tym pierwszym dlatego, że umożliwia godzenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym. Tym drugim - bo pozwala na oszczędności.

Korzyści dla firm zatrudniających telepracowników są naprawdę duże. Znika bowiem konieczność wynajmu powierzchni biurowej, ogrzewania, klimatyzacji.

Nie trzeba się też denerwować o spóźnienie pracownika.

Inne korzyści to m.in.: poprawa konkurencyjności przedsiębiorstwa, spadek biurokracji, wzrost wydajności pracy. - To wszystko jest ważne, zwłaszcza teraz, gdy wszyscy mówią o spowolnieniu gospodarczym - podkreśla Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich. - Wygrają firmy, które będą się do tego umiały dostosować w sposób elastyczny. A telepraca jest do tego najlepsza.

Kogo można zatrudnić jako telepracownika?

Teoretycznie każdego, kto wyrazi na to zgodę i kto jest zatrudniony na umowę o pracę. Najlepiej w takiej formie pracy sprawdzają wolne zawody: artyści, pisarze, dziennikarze, architekci, księgowi, graficy komputerowi, programiści i projektanci stron internetowych, a także osoby zajmujące się marketingiem, badaniami rynku i copywritingiem. Oczywiście są zawody, których nie można wykonywać wyłącznie przy użyciu telefonu i komputera, jak np. sprzedawca.

Jak zatrudnić telepracownika?

Pracownik musi wystąpić z odpowiednim wnioskiem do pracodawcy. Powody mogą być różne - trudna sytuacja rodzinna, urlop macierzyński, problemy zdrowotne, kłopotliwy dojazd itp. Uwaga! Na zmianę umowy muszą się zgodzić obie strony. Warunki trzeba ustalać z zakładowymi związkami zawodowymi, a jeśli ich nie ma, z przedstawicielami pracowników.

Nie można zapomnieć, że do telepracownika stosujemy wszystkie przepisy kodeksu pracy. Czyli wysokość pensji nie może być mniejsza od wynagrodzenia minimalnego. Wynagrodzenie trzeba wypłacać w formie pieniężnej, co najmniej raz w miesiącu, w stałym i z góry ustalonym terminie. Dopuszczalny jest każdy system zatrudnienia, ale eksperci podkreślają, że najlepszy jest system zadaniowy, kiedy to szef nie musi ewidencjonować godzin pracy. W systemie zadaniowym nie można pracować dłużej niż osiem godzin na dobę i przeciętnie 40 godz. tygodniowo - inaczej trzeba będzie pracownikom płacić za nadgodziny.

Gdy już dojdzie do porozumienia, w ciągu pierwszych trzech miesięcy obydwie strony mogą odstąpić od umowy o telepracę. Np. jeśli pracownikowi praca w domu się nie spodoba, ma prawo w każdej chwili wrócić do biura. Dlatego przez trzy miesiące nie można zlikwidować biurowego miejsca pracy.

Pracodawca kupi komputer i biurko

Telepracownik nie może być w żaden sposób dyskryminowany w porównaniu z osobami pracującymi w siedzibie firmy. Dlatego musi mieć możliwość awansu oraz dostęp do podwyżek i szkoleń.

Przełożony ma prawo odwiedzić miejsce pracy pracownika. Sprawdzić wykonywanie pracy przez niego, sprzęt, warunki BHP. Ale jego wizyta zależy od pisemnej zgody pracownika. Wykonywanie kontroli nie może naruszać prywatności telepracownika i jego rodziny, a także utrudniać korzystania z pomieszczeń domowych.

Jeśli jednak pracownik nie wyrazi zgody na kontrole, a w miejscu telepracy wydarzy się wypadek, pracownik będzie miał problemy z odszkodowaniem.

Kto się boi telepracy?

- Wokół telepracy panuje klimat niepewności, bo pracodawcy boją się że w ten sposób tracą kontrolę nad pracownikiem - mówi Henryk Michałowicz z KPP. - Poza tym już na wstępie pracodawca ponosi koszt wyposażenia telepracownika w narzędzia do pracy w domu.

To powoduje że pracodawcy nie są zainteresowani telepracą.

- Na portalach pracowych na hasło "telepraca" wyświetla się coś, co nią na pewno nie jest jak praca przez telefon, telemarketing, przedstawicielstwo handlowe. Nie ma ogłoszeń ze strony pracodawcy typu: "forma zatrudnienia - telepraca" - mówi Rafał Hubczyk z firmy Doradztwo Gospodarcze DGA SA, główny koordynator projektu "Telepraca - ogólnopolski program promocji i szkoleń dla przedsiębiorców" finansowanego ze środków UE.

Jak to zmienić? - Być może do telepracy przekonają przedsiębiorców unijne dotacje - mówi Rafał Hubczyk. - Do 2013 roku będą realizowane różne projekty finansowane przez UE popularyzujące pracę zdalną w Polsce. Pracodawcy decydujący się na tę formę zatrudnienia będą się mogli starać o dofinansowania, np. zakupu serwerów lub innych urządzeń i oprogramowania związanego z wykonywaniem telepracy.



Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów