Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Internet na Kasprowym Wierchu

Izabela Żbikowska, Opole
2007-04-17, ostatnia aktualizacja 2007-04-17 16:47
Przemysław Kaliński ze swoim kioskiem internetowym
Przemysław Kaliński ze swoim kioskiem internetowym
Fot. Rafał Mielnik / AG

Przemysław Kaliński ze znajomymi założył firmę produkującą jedyne w kraju web-kioski. Już za 50 gr można w internecie sprawdzić pocztę czy porozmawiać przez telefon. Nawet na Kasprowym Wierchu

Firma Artboro w pełnym składzie. Od lewej: Przemysław Kaliński, Iwona Kubow, Tomasz Zalewski, Batrosz Świtnicki i Angelika Szperlik
Fot. Rafał Mielnik / AG
Firma Artboro w pełnym składzie. Od lewej: Przemysław Kaliński, Iwona Kubow, Tomasz Zalewski, Batrosz Świtnicki i Angelika Szperlik
ZOBACZ TAKŻE
Przemysław Kaliński ze znajomymi założył firmę produkującą jedyne w kraju web-kioski. Już za 50 gr można w internecie sprawdzić pocztę czy porozmawiać przez telefon. Nawet na Kasprowym Wierchu.

Web kiosk na pierwszy rzut oka przypomina parkomat. Takie urządzenie pozwala jednak każdemu za drobną opłatą połączyć się z internetem.

- Zaczęło się od wycieczki do Nowego Jorku. Tam kolega wypatrzył podobne urządzenia w pralni chemicznej - wspomina Przemysław Kaliński, szef Artboro.

Do Polski wrócił z własnym pomysłem, ale do jego realizacji potrzebna była pomoc znajomych. Firmę założyli niespełna dwa lata temu w siedem osób. Dwie z nich są wciąż studentami Politechniki Opolskiej, studiują informatykę i grafikę komputerową.

- Prace nad prototypem trwały ponad rok, ostatecznie skonstruowane urządzenie zupełnie nie przypominało tego spotkanego w Stanach. Musieliśmy się trochę z tym nagimnastykować, bo samo narysowanie urządzenia to tylko część zadania. Trzeba dotknąć, poczuć, jak maszyna "chodzi" w trójwymiarze, bo na papierze umyka wiele kwestii technicznych - mówi Kaliński.

Terminale działają podobnie do budek telefonicznych - na monety. Otwory przygotowane są na bilony polskie i euro, choć jest możliwość dostosowania przegródki do dowolnych monet. Stawki zaczynają się od 50 groszy lub 20 centów (to, jak długo za tę sumę można surfować po sieci, zależy od właściciela, bo wszystkie ustawienia można zmieniać). Urządzenie obsługuje 40 języków, w tym np. chiński. Kaliński: - Prace nad prototypem trwały tak długo również z uwagi na językową różnorodność.

Przed wandalami terminal chroni klawiatura odporna na 20 mln uderzeń i sześciomilimetrowa hartowana szybka osłaniająca monitor. Urządzenie ma wbudowane głośniki i mikrofon, dlatego możliwe jest korzystanie z komunikatorów Gadu-Gadu czy Skype'a. Jest też możliwość podłączenia kamery internetowej.

Artboro starało się, by terminale były bezpieczne. - Zainstalowaliśmy w nich tzw. filtry rodzinne, które uniemożliwiają przeglądanie stron pornograficznych czy rasistowskich. Co więcej, komputer nie zapisuje historii użytkowania, więc sprawdzając stan swojego konta w banku, niczym się nie ryzykuje - zapewnia Bartosz Świtnicki z Artboro.

O ile z problemami technicznymi firma szybciej czy wolniej się uporała, to gorzej na początku wyglądała sprawa znalezienia potencjalnych kupców.

Firma chciała nawiązać współpracę z miastem Opole, proponowała nawet miejskim włodarzom, że swój produkt nazwie "opolskie web- kioski". Opole nie skorzystało z oferty.

Firma musiała odnaleźć swoją grupę docelową. - Wymyśliliśmy, że najlepsza będzie branża hotelarsko-turystyczna - opowiada Kaliński. - Dlatego stawialiśmy na łatwość obsługi i takie skonstruowanie urządzenia, by można było ustawić je dosłownie wszędzie: w hotelach i restauracjach, kinach i teatrach, w szkołach, szpitalach i bibliotekach. Na stacji benzynowej czy w górskim schronisku. Żeby zainstalować terminal, wystarczą dwa kable. Z prądem i łączem internetowym. - opowiada Kaliński.

Firma zaczęła się promować na targach branży hotelarskiej i internetowej, a także w mediach. Kaliński: - Pierwszy kiosk sprzedaliśmy po trzech lub czterech miesiącach od powstania prototypu. Kupiła go osoba prywatna z Poznania.

Dziś sto opolskich terminali stoi już m.in. w Harendzie i Białce Tatrzańskiej. Ostatnio takie urządzenie zamontowano na Kasprowym Wierchu.

Artboro swoje urządzenia sprzedaje jednak również za granicę, m.in. do Grecji, Austrii, Słowacji i Anglii. Web-kioskami zainteresował się ostatnio również Izrael. Koszt web-kiosku to ponad osiem tysięcy złotych.

Kto je kupuje? Terminale najczęściej trafiają do hoteli i restauracji. Teoretycznie właściciele mogą na nich zarobić krocie, ale w rzeczywistości trudno określić, jak często i jak długo ludzie w danym miejscu będą z nich korzystać. - Z web-kioskami jest więc jak filiperami albo watą cukrową - są rentowne, ale tylko wtedy gdy ustawi się je w odpowiednim miejscu - mówi Kaliński.

- Plany na przyszłość? - Są wielkie i okazałe w swojej treści, ale tylko czas pokaże, jak się losy firmy potoczą - śmieje się Kaliński, tłumacząc, że nie chciałby odkrywać wszystkich kart, bo konkurencja nie śpi, a firma nie jest jeszcze na tyle mocna by ją ignorować.

Jak założyć taką firmę?

Pierwsze kroki

- Podstawą jest pomysł. Musi być nowy, ale też przemyślany. Potem wizyty w biurze patentowym, nawiązanie współpracy z producentami interesujących nas części - opowiada Kaliński.

Ile trzeba zainwestować

- Poniżej miliona złotych nawet nie warto zaczynać zabawy - zaznacza Kaliński.

Konkurencja

- W Poznaniu pojawiła się firma, która próbowała robić coś takiego jak my, ale jak szybko się pokazali, tak też szybko zniknęli. I nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć - mówi szef Artboro

Niebezpieczeństwa

- Biznes technologiczny obarczony jest ogromnym ryzykiem, dlatego powinni pracować w nim ludzie odporni na stres i gotowi na to, że się nie powiedzie - radzi Kaliński. - Branża rozwija się w błyskawicznym tempie i nie ma żadnej gwarancji, że produkt się przyjmie i wytrzyma konkurencję.

Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów