Kilka lat temu banki przyzwyczaiły nas do bezpłatnych kont, kart debetowych i bezprowizyjnych bankomatów. Co więcej, blisko połowa banków kusiła programami money back – część wydanych kartą pieniędzy (3-5 proc.) wracała na konto klienta.

Ale to przeszłość. Dziś banki mniej zarabiają na transakcjach kartowych. A to właśnie z tej puli banki dotowały wypłaty z bankomatów czy koszty wydania i obsługi kart. Po drodze banki obłożono dodatkowym podatkiem i wyższymi składkami na system gwarancji depozytów. Dziś już nie są tak hojne jak kiedyś.

Dlatego przygotowując jesienną edycję rankingu kont za zero, spodziewaliśmy się, że liczba darmowych kont będzie topnieć. W wiosennej odsłonie znaleźliśmy tylko dwa takie rachunki. Ale spotkała nas miła niespodzianka. Teraz naliczyliśmy aż cztery.

Tutaj przeczytaj raport z naszego poprzedniego zestawienia, z wiosny 2017 r.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej