30 października 2017 r. pan Henryk wracał ze Słupska do domu w Sosnowcu z przesiadką w Gdyni. W Słupsku przez pomyłkę zamiast do pociągu SKM, na który miał bilet, wsiadł do pociągu TLK Intercity.

– Konduktor powiedział, że mam bilet na inny pociąg. Trudno, zdarza się, mój błąd. Nie miałem przy sobie gotówki, a kartą nie mogłem zapłacić. Konduktor wypisał wezwanie do zapłaty na 28,84 zł – opowiada nasz czytelnik.

Przelew zrobił 2 listopada, czyli trzeciego dnia kalendarzowego, ale drugiego dnia roboczego (bo 1 listopada wypada święto). – Jakie było moje zdziwienie, gdy po miesiącu dostałem pismo z windykacji PKP Intercity o dokonanie wpłaty 640 zł za przejazd bez biletu – mówi pan Henryk.

Zadzwonił do działu windykacji PKP Intercity. Dowiedział się, że pieniądze (28,84 zł) wpłynęły, ale zostały zaksięgowane 3 listopada, czyli dzień po terminie. I stąd naliczona kara w wysokości 640 zł.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej