Sprytne zakupy wcale nie oznaczają jak najtańsze. Bo z zakupu możliwie najtańszej wędliny (dobrze „ostrzykniętej”) czy równie taniego sera na wielkanocny stół (lub raczej – powiedzmy szczerze – wyrobu seropodobnego) może i jest pewna satysfakcja dla portfela, ale dla podniebienia już raczej wątpliwa.

Razem z Instytutem Badawczym ABR SESTA i Grupą AdRetail uznaliśmy, że to bez sensu. Święta mają być... odświętne. Trochę luksusowe. Trochę inne, pozwalające zapomnieć o prozie życia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej