Przekonała się o tym pani Ewa. Cztery lata temu zaplanowała remont kuchni. Całe cztery metry kwadratowe. Aby znaleźć fachowca idealnego, przeprowadziła rekrutację. – Już na tym etapie na szczęście udało mi się wychwycić ściemniaczy, leniuchów i… faceta zbyt przywiązanego do kobiety. Chwilami miałam wrażenie, że kręcimy program „Usterka”. Przychodzi młody chłopak ok. 23 lata, otwieram drzwi, a za nim wchodzi… kobieta. Pytam: państwo razem do wyceny? A on na to, tak, to jest moja dziewczyna... – usłyszałam.

Nie tylko przychodzili różni fachowcy, ale i dokonywali bardzo rozbieżnych wycen.

– Remont malutkiej kuchni był wyceniany w przedziale od 700 do 2400 zł. Rozstrzał ogromny przy tym samym zakresie prac i tym samym pomieszczeniu – wspomina pani Ewa. Na szczęście udało jej się znaleźć uczciwą ekipę i sam remont przebiegł bezstresowo. Ale dwa lata później nie poszło już tak gładko.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej