– Ubezpieczenie? Jeśli coś mi się spodoba i to zrobię, i coś mi się stanie, to mama mówi, że dostanę pieniądze na moje leczenie. Nie chodzi tylko o pieniądze, będzie jeszcze pomoc korepetytora i rehabilitanta, jakby co mówi kilkuletni chłopiec w najnowszej reklamie „Ubezpieczenia na Dziecięce Wypadki” towarzystwa ubezpieczeniowego Nationale Nederlanden.

Co się może stać? NN pokazuje, jak chłopiec zjeżdża na rynnie jak na zjeżdżalni, spada na kupę liści, a na koniec urządza zjazd w koszu na pranie po kartonach rozłożonych na schodach.

Zdaniem Nationale Nederlanden najlepszą ochroną przed niespodziewanymi wypadkami najmłodszych jest specjalne ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków.

Ile to kosztuje?

Załóżmy, że ubezpieczamy dziecko na 25 tys. zł. Co miesiąc płacimy za polisę NNW co najmniej 39 zł (ostateczna cena zależy od wieku i stanu zdrowia dziecka). Kiedy dziecko złamie kość piszczelową, ubezpieczalnia wypłaci 2,5 tys. zł. Jeśli rozetnie wargę tak poważnie, że potrzebne będzie szycie, dostaniemy 1 tys. zł. W takim wariancie wstrząśnienie mózgu jest wyceniane na 5 tys. zł. NN wyróżnia się na tle konkurencji, bo uznaje swoją odpowiedzialność również na wypadek skręceń.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej