Aleksandra po ślubie wystawiła swoją suknię na sprzedaż na portalu ogłoszeniowym OLX. Wyceniła przedmiot na 2,2 tys. zł i czekała na chętnych. Pojawili się niemal od razu. – Na moją skrzynkę mailową przyszła wiadomość pisana po angielsku od mężczyzny, który wyrażał duże zainteresowanie sukienką. Zapewniał, że cena mu odpowiada, ba, nawet więcej, w jednym z e-maili podał kwotę o 200 zł wyższą. Chciał niemal od razu dobić targu. Napisał, że po odbiór sukni zjawi się „agent”, a pieniądze za transakcję miałam otrzymać przelewem.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej