Kupujesz telefon na eBay-u albo buty na AliExpress, płacisz kartą, a gdy po czasie zaglądasz do wyciągu bankowego, zachodzisz w głowę, dlaczego wyszło tak dużo. Albo robisz przelew za granicę. Albo na wakacjach na drugim końcu świata płacisz kartą za homara. Zawsze to samo. Znowu za dużo.

To dlatego, że wybrałeś najprostsze rozwiązanie i dałeś się złupić swojemu bankowi. Opłata za przelew zagraniczny, opłata za przewalutowanie, do tego jeszcze złodziejski spread, czasem nawet naliczany podwójnie. Ale nie musi tak być. 

Jak tanio płacić za granicą i w zagranicznych sklepach internetowych

W przypadku płatności zagranicznych najprostsze rozwiązania wcale nie są najlepsze. Jeśli płacisz kartą wydaną do swojego ROR prowadzonego w złotówkach, transakcja oczywiście musi być przewalutowana, np. na dolary. Problem w tym, że zostaje ona przeliczona najczęściej po kursie banku, a te potrafią się od siebie znacznie różnić.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej