Bez gotówki czasem się nie obędzie. Choć niekiedy można zapłacić kartą za zakupy nawet na bazarze, to wciąż jednak zasada jest taka, że jeśli chcesz mieć świeże maliny, młode ziemniaki czy bób na kolację, potrzeba kilka złotych w bilonie. Podobnie w kościele - choć z doniesień branżowych serwisów wynika, że datki można przekazać za pomocą terminala - to nadal większość parafii jest dosyć konserwatywnych w tej kwestii.

Bez gotówki nie ma też co jechać nad morze. W budzie z goframi czy ze świeżo wędzonymi rybami poproszą nas o banknoty lub monety, żeby nie wydawać reszty.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej