– Wygląda na to, że LUX MED dyskryminuje pacjentów abonamentowych. Gdy mówię, że mam firmowy abonament, dostaję wizyty w godzinach 10-14, a bez abonamentu, za to dodatkowo płatnie, mam wizyty od 14 do 17 – opowiada nam o dziwnej zależności jeden z naszych czytelników.

Skarżących się klientów jest jednak więcej

„Lekarz, do którego chodzę od lat, pierwszy dostępny termin z pakietem to pięć miesięcy czekania. Wpis robię po to, żeby wasze firmy, podpisując umowy z LUX MED-em, zwracały na to uwagę i nie godziły się na gorsze traktowanie ich pracowników. Kiedyś mieliśmy rodzinny pakiet z firmy męża w innej firmie i było o wiele lepiej, tylko moja firma upiera się przy LUX MED-zie, bo jest taniej” – pisze klientka przychodni na jednym z forów internetowych.

Wtóruje jej inna: „Miałam wykupiony w LUX MED-zie prywatny pakiet i byłam traktowana tak samo. Terminy wizyt u specjalistów z księżyca. Do endokrynologa (sprawdzonego, u którego kiedyś się leczyłam) trzeba było czekać siedem miesięcy. Zrezygnowałam z pakietu”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej